Widzieć więcej – wycieczka do Świątyni

Będzie to pierwszy z serii artykułów na temat Świątyni Słońca. Tym sposobem postaram się także zająć innymi obiektami, które wymagają nie tylko eksploracji terenu ale i eksploracji umysłowej, by dokładniej poznać różne niuanse tej jakże niesamowitej okolicy, jaką jest Roztocze z Horynieckiej części.

Pomijając aspekty historyczno legendarne, Świątynia Słońca jest wdzięcznym tematem do rozważań, ale także do zachwytu okolicą. Powinniśmy przyjąć za prawidłowość, że obiekt ten leży w obrębie Niwek Horynieckich, a nie Nowin Horynieckich. Ze względu na to, że lepiej dojść tam z Nowin, umownie Świątynia Słońca nazywana jest Nowińską. Stamtąd też zaczniemy wycieczkę i opis terenu. Poznamy wiele ciekawostek związanych z Nowinami i okolicą, których zapewne nikt nigdy nie dostrzeże, bo po co.


Pokaż Nowiny Horynieckie – Droga do Światyni Słońca na większej mapie

Kiedy dotrzemy do końca wioski, i miniemy już ostatnie zabudowania, wejdziemy w bardzo ciekawą leśną drogę. Jej niezwykłość polega na tym, że jest położona między dwoma dużymi pagórami. Od strony południowej mamy Pańską Górę, a po stronie północnej anonimowy garb, zapewne nieco wyższy niż Pańska Góra, która jest znana z cmentarza z I Wojny Światowej. Przed sobą mamy około kilometra drogi do celu. Większość jej prowadzi tym jarem, który tworzą dwie góry. Co może być ciekawego w tej okolicy? Żeby się dowiedzieć, trzeba przeczesać te tereny osobiście, by poznać ukształtowanie terenu, które jest bardzo ciekawe. Duże pagóry, potężne wąwozy, źródliska, do tego szata roślinna opanowana przez las bukowy, tylko w małym stopniu obrazuje niezwykłość tej okolicy. To tak, jakby wymieszał miejsca święte z diabelskimi. Takimi świętymi miejscami można nazwać szczyty pagórów, oraz źródliska. Diabelskimi, czy też uroczyskami, można nazwać ciemne lasy, bagniska, czy też ciemne labirynty wąskich i głębokich wąwozów.

Zauważyć należy, że Nowiny Horynieckie są w stosunku do Horyńca Zdroju położone dość wysoko. Horyniec w swojej okolicy ma punkty wysokościowe w drodze do Radruża około 260 m n.p.m. Natomiast garby tworzące wąwóz którym się udajemy, mimo iż niewielkie, to względem Horyńca i swoją wysokością 330 m n.p.m. pokazują, że jesteśmy dość wysoko. Idąc tym jarem, można odnieść wrażenie, że było by to idealne miejsce na pułapki. Jak można znaleźć w niektórych miejscach, taką też rolę w historii ten jar odegrał, gdy napadali te tereny Tatarzy. Chłopi broniąc się przed najazdem, zaczaili się na agresorów na wzgórzach i gdy Tatarzy weszli w wąskie gardło, zostali wybici przez tutejszych chłopów.

Cały czas idąc jarem, będziemy szli coraz to wyżej, by w końcu dojść na kumulację terenu, jakby spory płaskowyż porośnięty lasem bukowym. By dotrzeć do Świątyni Słońca, trzeba trzymać się zielonego szlaku. Z oddali powinniśmy dostrzec prześwit polany leśnej, ten skraj lasu jest wskazówką, by dalej nie iść, bo miniemy nasz cel. Patrzymy na oznakowanie szukając odnogi na południe. Znajdujemy ścieżkę na południe i idziemy ze znakami aż do celu. Należy tutaj zaznaczyć, że oznakowanie może być nieco mylące, ale trzeba w pewnym momencie skręcić w drogę i nią iść na rozwidleniu i wtedy szukać odnogi szlaku.

Gdy będziemy szli już do celu, powinniśmy zwrócić uwagę na bardzo ważną rzecz. Po lewej i po prawej stronie teren nieznacznie się obniża, daje to wrażenie, jakbyśmy szli garbem jakiegoś wzniesienia. I choć tego nie odczuwamy i płaskowyż w tej okolicy daje inne wrażenie początkowe, to jeżeli się dokładniej przyjrzymy, i też przypomnimy, że szliśmy cały czas lekko pod górę, to uzmysłowimy sobie coś ciekawego. O ile mieliśmy za sobą pagóry o wysokości 330, to teraz jesteśmy na wysokości 365! W porównaniu z Horyńcem, to różnica ponad 100. Jeżeli akurat trafimy na porę, gdy nie ma liści na drzewach, to gdy dojdziemy już na miejsce, gdzie usytuowany jest monolit Świątyni, zobaczymy przez pnie drzew prześwit na południe i dość rozległą panoramę widokową. Na miejscu zorientujemy się też, że nasze Roztoczańskie Stonehenge, usytuowane jest tuż przy wąwozie, a w rzeczywistości jest to czoło pagóra. Na tym czole mamy wystające z ziemi tajemnicze głazy, jednym z nich jest szeroko znany kamień z dziurą, który miał mieć kiedyś przeznaczenie obrzędowe.

Na podstawie ukształtowania terenu, możemy wysnuć kilka ciekawych wniosków ukazujących niezwykłość tego miejsca. Żeby pradawni wybrali jakieś miejsce na cele kultu, powinno ono nie tylko być wysoko, ale mieć niezwykłą okolicę. To miejsce idealnie spełnia te warunki. Pradawni, do celów kultowych musieli wybrać miejsce niezwykłe, a do tego nie tylko ukształtowanie terenu musiało grać najważniejszą rolę. Przechadzając się po różnych miejscach, gdzie można znaleźć pozostałości po osadach starych ludów z czasów plemion słowiańskich, zauważyć można bardzo ważny i ciekawy czynnik, jaki decydował o wyborze miejsca, to tak zwane zacisze. Miejsca bezwietrzne, które przez ukształtowanie terenu miały niemal bezruch, często były optymalne dla osadnictwa, to były dobre miejsca, bo nie było tam zimno. Stare cywilizacje wybierały na miejsca osadnictwa teren, który spełniał inne wymogi niż dzisiaj. Takie miejsca musiały być bezpieczne, i ciepłe. Współcześnie człowiek potrafi się osiedlić w miejscu, gdzie za rok może wylać rzeka i zniszczyć cały dobytek.

Wielu ludzi przebywając w miejscu Świątyni, doznaje wrażenia, że jest tam bardzo cicho. Odpowiedź jest chyba dość prosta, dlaczego można takie wrażenie odnieść, bowiem wokół to miejsce jest otoczone pagórkami, nieco mniejszymi niż czoło Świątyni, ale zapewne takie, a nie inne ukształtowanie terenu sprawia, że wiatr tutaj nie wieje z dużą siłą przy gruncie. Wyjątkami są oczywiście burze i silne wiatry, kiedy wszędzie musi się odczuć podmuchy powietrza.

Czytając ten tekst, można wywnioskować, że jest to idealne miejsce na kult słońca. Bardzo duża wysokość względem dalszej okolicy. Otoczenie mniejszych pagórków, dające wrażenie miejsc bliżej słońca. Oraz odwrotności, czyli głębokie wąwozy, wilgotne i ciemne, potęgujące mistycyzm okolicy. Gdybym miał wybierać miejsce do kultu, nie znalazłby pewnie nigdzie lepszego niż „Sawarycha”. Nasi przodkowie widzieli więcej, uznawali za świątynie nie tylko małe miejsca z kamykami. Dla nich świątynią była cała okolica, najpiękniejsza budowla, jaką wybudowała przyroda, czyli swoiste narzędzie w rękach Boga. Przyroda to najlepsze narzędzie twórcze, mylnie przez współczesnych nazywane bogiem pradawnych. Bóg ma różne narzędzia i mechanizmy, dzięki którym tworzy i utrzymuje świat w równowadze. Objawiał się przez swoje narzędzia i mechanizmy, co my możemy nazwać czynami i działaniem. Uwielbiamy tych, którzy działają, tworzą, szczególnie piękne dzieła są dla nas obiektem zachwytu. Nasze kościoły, dzieła sztuki, są w porównaniu z dziełami przyrody prymitywne, tak samo nasze uwielbienie dla dzieł sztuki jest prymitywizmem. Wyższą półką dzieła jest otaczający nas świat, który ukształtowała przyroda. Dlatego Świątynia Słońca jest tak niesamowitym miejscem, bo pozwala to zrozumieć i znaleźć tę magiczną równowagę w sobie.

!

Dla tych, którzy szukają więcej informacji na temat Świątyni, polecam artykuł z Gazety Horynieckiej o tym monolicie, którego zmodyfikowaną wersję można znaleźć na stronie: nowiny.horyniec.info