Archiwa tagu: werchrata

Diabli Kamień na Garbie Niedźwiedzia (Werchrata)

Najbardziej intrygujący obiekt turystyczny, jeżeli nie Roztocza, to na pewno ziemi Horynieckiej: Diabelski Kamień. Jego losy są ściśle powiązane z klasztorem Bazylianów, a to dzięki niezwykłej legendzie. Zanim poznamy legendę, zajmiemy się innymi szczegółami. Zaczniemy od nazwy i umiejscowienia.


Pokaż Diabli Kamień na Garbie Niedźwiedzia (Werchrata) na większej mapie

Jest często nazywany Diabelskim Kamieniem koło Monasterza, lub Diabelskim Kamieniem Werchrackim. W starszych opracowaniach, można znaleźć nazwę Diabli Kamień. Tam też możemy znaleźć informacje, że Diabli Kamień leżał „na rozległej wierzchowinie pasma Niedźwiedzie”. Niegdyś Werchrata składała się z wielu przysiółków, jednym z nich miał ciekawą nazwę: Niedźwiedzie (Niedźwiedzia). Ta nieistniejąca już wioska, dla pasjonatów Roztocza, to Eldorado odkryć i wrażeń. Wystarczy powiedzieć, że w promieniu kilku kilometrów od Diabelskiego Kamienia znajdują się tak niesamowite obiekty, jak największa jaskinia na Roztoczu o długości 19 metrów (niestety zasypana częściowo) – która usytuowana jest na zboczu Kamiennej Góry (dawny przysiółek Górniki). Tam też nieopodal leży „baszta skalna” w formie dużego kamienia, opisanego w poprzednim artykule. Na południe mamy Niedźwiedzią Jaskinię, o głębokości 5 metrów (niestety też częściowo zasypana). Ta okolica „kamieniem stoi”. A my poznamy teraz najbardziej tajemniczy z nich.

Diabli Kamień położony jest na garbie wzniesienia Niedźwiedzia 322 m n.p.m. Wymiary szczytu wynoszą: 120 m długości i 20 m szerokości. Garb usiany jest skałami (ostańcami) wapiennymi. Nas interesuje jeden z najbardziej wysuniętych na południe. Obiekt ten położony jest około pół kilometra od Werchraty (na północ) i około kilometra, jeżeli ktoś chciałby dotrzeć od drogi z Werchraty na Brusno, od strony południowej. Ponieważ Kamień nie jest w żaden sposób oznakowany, musimy zdać się na siebie. Najłatwiej tam trafić, odbijając od drogi asfaltowej przy wiosce Monasterz PGR, gdzie dokładnie naprzeciw tartaku biegnie droga w las (na południe). Idziemy kilkaset metrów lasem aż wydostaniemy się na bardzo rozległe pole. Tam możemy iść skrajem lasu, najlepiej kierując się w stronę południa, i szukamy najwyższego punktu terenu. Garb Niedźwiedzia usytuowany jest kilka metrów od skraju lasu, więc dość łatwo go odnaleźć.

Gdy już wejdziemy na kulminacyjny punkt okolicy, warto się chwilę zatrzymać i porozglądać się, gdyż widać stąd niesamowicie rozległe widoki, w tym Górę Monastyr, gdzie schowane są ruiny Klasztoru Bazylianów. Gdy wejdziemy do lasu, od razu powinien się ukazać interesujący nas obiekt. Jeżeli zaczniemy od północnej strony Garbu, miniemy kilkadziesiąt dziwnie ukształtowanych skał, by w końcu trafić na interesujący nas Diabli Kamień.
8,5 metra długości, 2 metry wysokości i 3,5 metra szerokości. Potężny głaz w kształcie pocisku leży sobie na trzech mniejszych kamieniach, dosłownie, jakby go ktoś tam położył. Na pierwszy rzut oka nie wygląda interesująco. Ale gdy obejdzie się go wokół, coś zaczyna nie grać.

Z kamieniem wiąże się ludowa legenda, która ma takie oto brzmienie:
Okolice Werchraty, pełne ciemnych bagien, jarów, były siedliskiem diabłów. Po zmierzchu wypełzały z ciemnych dziur w ziemi, i grasowały po okolicy. Ponieważ w dzień słabły, a w nocy sił nabierały, grasowały wtedy i pastwiły się nad swoimi ofiarami. Miejscem ich zbiórki było wzniesienie o nazwie „Uroczysko Wierchi”. W nocy było widać piekielną łunę stamtąd, oznaczało to, że diabły idą.
Ludzie chcąc wypędzić diabły, postanowili owe miejsce uświęcić. Najpierw wybudowano tam kapliczkę, a potem powstał pierwszy klasztor na tych ziemiach. Ponieważ miejsce było poświęcone, diabły nie mogły tam wejść. Gdy powstał klasztor Bazylianów, zaczęto nazywać to miejsce Monastyrzem i otaczać kultem.
Diabły nie mogły znieść tego, że odebrano im ich miejsce i wybrali najsilniejszego spośród siebie, by klasztor zniszczyć.

W nocy, w kamieniołomie Górniki, Belzebub wyrwał niemal 120 tonowy głaz i ruszył na klasztor. Niestety im bliżej podchodził, tym bardziej słabł. W końcu zrezygnował i zmienił zdanie. Szerokim łukiem obszedł klasztor i postanowił zniszczyć świątynię w Werchracie. Niestety, gdy znalazł się w już na Garbie Niedźwiedzia, wzeszło słońce i Belzebub osłabł. Zostawił potężny głaz ze śladami po swojej łapie i rysami po pazurach i zniknął.
W różnych opracowaniach można znaleźć różne wersje tej legendy. Jedni piszą, że kamień pochodzi z Brusna, a są tacy co uważają, że gdzieś z Moczar. Zaprezentowana wersja pochodzi z książki „Werchrata Perła Roztocza”.

Na podsumowanie, śmiało można powiedzieć, że ta jedna z najstarszych atrakcji turystycznych Roztocza Wschodniego nadal jest zagadką. Można zgłębiać wersje legend, a także geologię tego obiektu i dochodzić do ciekawych wniosków. Niedawna historia mówi, że gdy grasowały tutaj oddziały UPA, ponoć gdzieś w okolicy zakopano „różne dziwne rzeczy”. Niektórzy mówią o takich ciekawostkach jak drukarnia materiałów propagandowych pod kamieniem, co iście podchodzi pod diabelskie działania. Ale jedną z najodważniejszych teorii, jakie można też usłyszeć, to że ten kamień używany był jako pogański stół ofiarny.

Misterny system dziur na wierzchu, który sprawia wrażenie labiryntu, potęguje ciekawość. Aura miejsca Garbu Niedźwiedzia robi wrażenie, warto tam zaglądnąć.

Diabelska sprawka

Niegdyś Werchrata była potężną wioską, którą zamieszkiwało razem z przysiółkami 3700 ludzi. Dziś zajmiemy się okolicą najciekawszego przysiółka Werchrackiego, leżącego nieopodal Woli Wielkiej – Górniki.

Jak sama nazwa wskazuje, mieszkali tam specyficzni górnicy, bowiem wydobywali kamień. Okolica Górników i Pod Górami dziś jest zalesionym pagórkowatym terenem. Nic nie wskazuje na to, że ktoś kiedyś tutaj żył. Ale jeżeli uzmysłowimy sobie, że wydobywano tutaj kamień, nagle nasze widzenie terenu zmieni się drastycznie. Jest tutaj ogromna ilość niekształtnych ogromnych dziur w ziemi, zarośniętych krzakami i drzewami. Dzisiaj nie będziemy zgłębiać historii, nas bardziej interesuje tytułowa „Diabelska sprawka”. Idziemy.

Miejsce do którego się udajemy, to potocznie, bardzo niedbale nazwany duży kamień, albo Drugi Diabelski Kamień Werchracki, lub Dahański. Położony jest on stosunkowo niedaleko od drogi Werchrata – Wola Wielka, w bardzo charakterystycznym miejscu, na czole południowym sporego pagóra. Warto tutaj spróbować zweryfikować jego nazwę, a także odkryć choć rąbek tajemnicy, jaka może się kryć za tym niepozornym głazem.


Pokaż Kamień Pod Górami na większej mapie

Spoglądając na stare mapy, możemy znaleźć w okolicy owego obiektu takie nazwy jak Górniki, i Pod Górami. Naturalnym, a także dobrze brzmiącym wydaje się nazwa „Kamień Pod Górami”. Jakąś diabelską sprawką jest to, że ktoś nawymyślał, że jak zobaczy jakiś duży kamień, to nazwie go diabelskim. W tej okolicy istnieje tylko jeden Diabelski Kamień, o którym niedługo też powstanie artykuł.

Skoro odbierze się temu kamieniowi otoczkę, występującą gdzieniegdzie, diabelskości, to co pozostanie? Wtedy człowiek zaczyna się dokładnie przyglądać temu obiektowi. Okazuje się wtedy, że jeżeli wszędzie wokoło tyle dziur w ziemi i wszędzie tutaj kopano kamień, to dlaczego ostał się taki głaz? Dlaczego nie rozłupano go na kawałki, choćby na tłuczeń do utwardzenia drogi?

ta fotka jest z 2008 roku!

Na pewno rozłupanie jego było by proste, gdyż korozja podziurawiła go, kamień jest bardzo twardy, czyli był dobrym surowcem. Na dodatek stoi on w takim miejscu, że transport byłby bajecznie prosty, gdyż teren łagodnie schodzi w dół. Chcę w ten sposób pokazać, że ten kamień w tym miejscu stojąc do dziś, musiał byś specyficznie traktowany, skoro się ostał. Przyjrzyjmy się mu bliżej.

Na zdjęciach widać, że ten głaz jest dość duży, ma kilka metrów wysokości, i szerokości. Siedzi jakby krzywo wbity w ziemię, albo sam się wykrzywił. Ma on bardzo dużą ilość dziur, w tym jedna jest bardzo ciekawa, bo przechodzi na wylot. Nie jest tak spektakularna jak ta w Świątyni Słońca, ale sam fakt dziury na wylot w tak ogromnym głazie jest bardzo ciekawy.

Wszystko byłoby niezbyt interesującą sprawą, gdyby nie wyjątkowy zbieg okoliczności. Będąc tam w południe i stając na tym kamieniu, zobaczyłem w oddali jedno z najwyższych wzniesień Roztocza, czyli Wielki Dział (Gił). Na dodatek akurat południowe słońce świeciło centralnie nad szpicą wzniesienia Giła. Gdyby nie było drzew, mielibyśmy widok na Na Dehany (dziś nazywane Dahany).  Na Dehany mogą mieć także swoją bardzo ciekawą historię, być może ich nazwa pochodzi od jednego z Bazyliańskich biskupów o nazwisku Dahan. Okolica roi się od odniesień. Wróćmy do tego widoku.

Skoro głaz się ostał, i akurat z niego widać Giła, który wygląda niemal jak Olimp skąpany w słońcu, to kiedyś mieszkający tutaj ludzie nie mogli przejść obojętnie obok takiego widoku. My dziś przegapiamy w natłoku informacji większość rzeczy, kiedyś ludzie zwracali bardzo dużą uwagę na otaczający ich świat. Szukali magicznych miejsc, albo tych przeklętych. Do jednych lgnęli a od innych trzymali się z daleka. Dziś możemy się tylko domyślać, jak wyglądała rzeczywistość naszych przodków i jak widzieli świat. Ten z pozoru niezbyt ciekawy głaz, nabierze innego wydźwięku, gdy połączymy go z rozpoznaniem okolicy, oraz bardzo ciekawymi poszukiwaniami z historii i mitów. Ciąg dalszy eksploracji terenu niedługo…

Werchrata: widok z Garbu Kołacza

Wieś Werchrata leży w ogromnej dolinie, od strony południowej ogranicza ją garb, oraz od północy, z tym że północny garb jest nieco wyższy i roztaczają się z niego niesamowite widoki. Poniżej filmik pokazujący widoki, sceneria wczesnej wiosny, właśnie zaszło słońce, zaczynają opadać mgły, klimat tego miejsca o tej porze jest zjawiskowy. Nazywany Garbem Kołacza ma wysokość 320 metrów nad poziomem morza, na miejscu nie jest jakąś ogromną górą, ale jest na tyle wysoki by podziwiać z niego pełną panoramę 360° czyli Długi Goraj, Wielki Dział, Okolica Diabelskiego Kamienia, Wzniesienia Moczar i Siedlisk, wioskę Werchratę w dolinie i po drugiej stronie przysiółek Werchracki: Łozy. Wejść na Kołacza można dwoma drogami, najlepiej udać się w kierunku Prusia, gdy na Werchracie miniemy cmentarz skręcamy w pierwszą drogę po lewej, na początku można jechać, ale potem to chyba traktor będzie miał nawet kłopoty z przejechaniem, więc jeżeli ktoś jest samochodem, można zostawić auto i iść pieszo, to że idziemy dobrą drogą poznamy po tym, że po lewej będziemy mieć blokowisko, nikt tam nie mieszka, to relikt po poprzednim systemie niedokończony i niszczejący. Gdy miniemy zabudowania, po prostu wchodzimy na widoczne wzniesienie i szukamy odpowiednich miejsc do podziwiania Panoramy Werchrackiej. Drugą drogą do Garbu Kołacza jest droga nieopodal Kościoła (lub jak kto woli cerkwi) – teoretycznie można nią wyjechać aż na sam garb samochodem, z tym że z tego miejsca widoki są inne, niż jakiś kilometr dalej. Zapraszam do oglądania, pod filmikiem mapka z zaznaczonym miejscem docelowym!

Mapa określająca położenie Garbu Kołacza:


Pokaż Werchrata: widok z Garbu Kołacza na większej mapie

Źródła Raty – WerchRATY

Jedną z absolutnych ciekawostek Werchraty są źródła Raty. Rzeka ta jest o tyle ciekawa, że nie spływa do Bałtyku, tylko do morza czarnego i płynie na Ukrainę, wszystko przez tak zwany Wielki Dział, który dzieli wody płynące z jednej strony mając źródła Tanwi, a z drugiej Raty. Do źródeł Raty można trafić bardzo łatwo, tam gdzie jest Werchrata PGR (obecnie duży tartak) dosłownie jak się zaczyna ogrodzenie PGRu po drugiej stronie drogi jest ścieżka, idąc kilkadziesiąt metrów dochodzimy do źródeł Raty. Poniżej filmik ukazujący coś ciekawego, źródła są podziemne z pulsującym piaskiem!

Dużo można by opowiadać o tamtym zakątku, jest po prostu dziki, polecam przedzieranie przez krzaki i dojście do śródleśnego stawu, który widać na zdjęciu:

Wcześniej też niespotykany widok, rzeka wijąca się niczym wąż w lesie:

Warto odwiedzić tamten teren i pobłąkać się w okolicy źródeł, można tam zaobserwować bardzo dużo tego typu wulkaników podwodnych, oraz idąc w górę strumienia w końcu wyjść na pola, gdzie można dojść do Diabelskiego Kamienia. Wycieczka tylko dla krzakołazów! Gdyż roślinność tam jest po prostu dzika. Tego piękna po prostu opisać się nie da, trzeba to zobaczyć 😉

Krzyż z czaszką nad Werchratą

Dzisiaj po długiej przerwie następna notka na stronie! I to dość straszna…

W zakładce o nazwie KRZYŻE Z CZASZKAMI w zakładce Odkrycia więcej krzyży i ogólnie tam zajmujemy się ową sprawą. Dziś pierwsze obszerniejsze informacje na ten temat!

W przewodniku Ewy Pękali „Ziemia Lubaczowska” tak oto jednym zdaniem autorka pisze:

„”Krzyże z motywem czaszki i piszczele fundowane w II połowie XIX wieku. Miały one chronić mieszkańców przed epidemiami chorób zakaźnych.„”

W okolicach ziemi Lubaczowskiej występują ponoć dwa tego typu, dotrzemy do nich, niedawno udało się upolować następny Roztoczański krzyż z czaszką, powyżej fotka krzyża znad Werchraty. Można by powiedzieć, dosłownie znad, bo stoi samotnie na wale strony południowej. Oczywiście mamy namiary na następny, chyba najbardziej znany, ale jak wiadomo, jezeli na pewno zna sie położenie, to tak nie ciągnie, jak do poszukiwań nowych 😉

Następną ciekawostką jest krzyż z okolic niejakiego Icków Ogrodu, oto on:

To chyba jedyny krzyż w tej okolicy upamiętniający cholerę na tych terenach, dokładnie jej opanowanie, ponoć na tym miejscu stał kiedyś starszy krzyż, ciekawe jak wyglądał 😉

Krzyże z czaszkami to kawałek historii tych terenów, po woli będziemy zdobywać więcej informacji na ich temat i odkrywać następne! Wtedy więcej informacji się pojawi…