Archiwa tagu: kamień

Diabelska sprawka

Niegdyś Werchrata była potężną wioską, którą zamieszkiwało razem z przysiółkami 3700 ludzi. Dziś zajmiemy się okolicą najciekawszego przysiółka Werchrackiego, leżącego nieopodal Woli Wielkiej – Górniki.

Jak sama nazwa wskazuje, mieszkali tam specyficzni górnicy, bowiem wydobywali kamień. Okolica Górników i Pod Górami dziś jest zalesionym pagórkowatym terenem. Nic nie wskazuje na to, że ktoś kiedyś tutaj żył. Ale jeżeli uzmysłowimy sobie, że wydobywano tutaj kamień, nagle nasze widzenie terenu zmieni się drastycznie. Jest tutaj ogromna ilość niekształtnych ogromnych dziur w ziemi, zarośniętych krzakami i drzewami. Dzisiaj nie będziemy zgłębiać historii, nas bardziej interesuje tytułowa „Diabelska sprawka”. Idziemy.

Miejsce do którego się udajemy, to potocznie, bardzo niedbale nazwany duży kamień, albo Drugi Diabelski Kamień Werchracki, lub Dahański. Położony jest on stosunkowo niedaleko od drogi Werchrata – Wola Wielka, w bardzo charakterystycznym miejscu, na czole południowym sporego pagóra. Warto tutaj spróbować zweryfikować jego nazwę, a także odkryć choć rąbek tajemnicy, jaka może się kryć za tym niepozornym głazem.


Pokaż Kamień Pod Górami na większej mapie

Spoglądając na stare mapy, możemy znaleźć w okolicy owego obiektu takie nazwy jak Górniki, i Pod Górami. Naturalnym, a także dobrze brzmiącym wydaje się nazwa „Kamień Pod Górami”. Jakąś diabelską sprawką jest to, że ktoś nawymyślał, że jak zobaczy jakiś duży kamień, to nazwie go diabelskim. W tej okolicy istnieje tylko jeden Diabelski Kamień, o którym niedługo też powstanie artykuł.

Skoro odbierze się temu kamieniowi otoczkę, występującą gdzieniegdzie, diabelskości, to co pozostanie? Wtedy człowiek zaczyna się dokładnie przyglądać temu obiektowi. Okazuje się wtedy, że jeżeli wszędzie wokoło tyle dziur w ziemi i wszędzie tutaj kopano kamień, to dlaczego ostał się taki głaz? Dlaczego nie rozłupano go na kawałki, choćby na tłuczeń do utwardzenia drogi?

ta fotka jest z 2008 roku!

Na pewno rozłupanie jego było by proste, gdyż korozja podziurawiła go, kamień jest bardzo twardy, czyli był dobrym surowcem. Na dodatek stoi on w takim miejscu, że transport byłby bajecznie prosty, gdyż teren łagodnie schodzi w dół. Chcę w ten sposób pokazać, że ten kamień w tym miejscu stojąc do dziś, musiał byś specyficznie traktowany, skoro się ostał. Przyjrzyjmy się mu bliżej.

Na zdjęciach widać, że ten głaz jest dość duży, ma kilka metrów wysokości, i szerokości. Siedzi jakby krzywo wbity w ziemię, albo sam się wykrzywił. Ma on bardzo dużą ilość dziur, w tym jedna jest bardzo ciekawa, bo przechodzi na wylot. Nie jest tak spektakularna jak ta w Świątyni Słońca, ale sam fakt dziury na wylot w tak ogromnym głazie jest bardzo ciekawy.

Wszystko byłoby niezbyt interesującą sprawą, gdyby nie wyjątkowy zbieg okoliczności. Będąc tam w południe i stając na tym kamieniu, zobaczyłem w oddali jedno z najwyższych wzniesień Roztocza, czyli Wielki Dział (Gił). Na dodatek akurat południowe słońce świeciło centralnie nad szpicą wzniesienia Giła. Gdyby nie było drzew, mielibyśmy widok na Na Dehany (dziś nazywane Dahany).  Na Dehany mogą mieć także swoją bardzo ciekawą historię, być może ich nazwa pochodzi od jednego z Bazyliańskich biskupów o nazwisku Dahan. Okolica roi się od odniesień. Wróćmy do tego widoku.

Skoro głaz się ostał, i akurat z niego widać Giła, który wygląda niemal jak Olimp skąpany w słońcu, to kiedyś mieszkający tutaj ludzie nie mogli przejść obojętnie obok takiego widoku. My dziś przegapiamy w natłoku informacji większość rzeczy, kiedyś ludzie zwracali bardzo dużą uwagę na otaczający ich świat. Szukali magicznych miejsc, albo tych przeklętych. Do jednych lgnęli a od innych trzymali się z daleka. Dziś możemy się tylko domyślać, jak wyglądała rzeczywistość naszych przodków i jak widzieli świat. Ten z pozoru niezbyt ciekawy głaz, nabierze innego wydźwięku, gdy połączymy go z rozpoznaniem okolicy, oraz bardzo ciekawymi poszukiwaniami z historii i mitów. Ciąg dalszy eksploracji terenu niedługo…