Autor Grzegorz | 2 - Styczeń - 2013 |

Kontynuujemy temat Pogoni za Tatarami, przez Sobieskiego. Patrząc na stare mapy, będziemy próbować wyznaczyć trasę owej Pogoni, oraz opiszemy kolejne miejsca potyczek.

Najpierw należy wziąć pod uwagę kilka aspektów, których raczej badacze nie są świadomi. Tatarzy nie wybrali się w te okolice po to, by pojeździć po lasach, ewentualnie kogoś okraść. Poruszali się raczej drogami głównymi i bezwzględnie palili wszystkie napotkane wioski i miasta na swej drodze, a ludność oporną, brzydko rzecz ujmując zarzynali, resztę, szczególnie dzieci, brali w jasyr, czyli niewolę. Interesowało ich też bydło, zwierzęta, które można było pędzić i wszystko co cenne. Potem oczywiście na różnych targach kupcy sprzedawali cenne przedmioty, inwentarz żywy. Natomiast wzięci w jasyr stawali się niewolnikami i byli niczym czarni w Ameryce sprzedawali na targach niewolników. Chrześcijańscy chłopcy byli selekcjonowali i wcielani do elitarnej jednostki wojskowej, stawali się potem osławionymi Janczarami.

Takie grupy oddziałów Tatarskich w liczbie kilkuset, pędziło jasyr, który składał się nawet z tysiąca jeńców. Sobieski uzyskiwał informacje od wziętych jeńców Tatarskich, albo od tubylców, gdzie się udawały wrogie oddziały i gonił za nimi. Z punktów widokowych Roztocza było widać wszędzie wokół łuny płonących wiosek i miast, było chyba jasne, że Sobieski kierował się ku większym wioskom. Tam Tatarzy musieli poświęcić chwilę na zebranie jasyru, by splądrować wioskę i ją spalić. Na pewno Sobieski kierował się też ku najbliższym dworom właścicieli ziemskich. Te informacje pozwolą nam na wytyczenie trasy pościgu.

Tatarzy nie poruszali się jedną dużą armią, byli rozproszeni. Kilkadziesiąt tysięcy Tatarów rozlało się na teren obejmujący w większości dzisiejsze województwo Podkarpackie i Lubelszczyznę po Zamość. Miejscem wylewu był Lwów, i w tamte okolice mieli wrócić z łupami. Gdy już Sobieski rozbił duży odział pod Narolem, reszta oddziałów musiała być zaalarmowana przez niedobitków Tatarskich, stąd Sobieski potem trafiał na spalone miejscowości i uciekających w pośpiechu z dużymi jasyrami Tatarami. Sobieski wiedząc o tym postanawia rozdzielić swe wojska, jedna grupa jedzie za Tatarami w stronę Lubaczowa, a Sobieski rusza w stronę Brusna. Powinien wtedy ruszyć w stronę Gorajca, sprawdzić tę okolicę i zebrać informacje, następnie w kierunku Łówczy i potem Brusna. Powinien też skontrolować obecne posiadłości właścicieli ziemskich i szczególnie cerkwie i kościoły, które były swoistymi fortecami w tamtych czasach. Warto tutaj zauważyć, że właściciele ziemscy często chętnie fundowali cerkwie i kościoły, właśnie z tych względów, że miały one mieć zadania fortec, w których można było się schronić. Zarówno architektura jak i miejsca świątyń, były dobierane głównie pod kątem militarnym.

Jesteśmy na Bruśnie Starym. Po wydarzeniach z Tatarami, mieszkańcy wioski stawianą pamiątkowe krzyże, domniemamy, że tędy przejeżdżał Sobieski i kierował się w stronę Nowin Horynieckich. Zapewne miał informacje, że Tatarzy plądrując kolejne wioski, udadzą się też do ówczesnego Nowego Wzgórza (później nazwane Nowinami). Wedle miejscowych podań, Tatarzy zbliżając się od strony Świdnicy, mieli spore kłopoty z dostaniem się do wioski z już zdobytym łupem i jasyrem. Karawana miała „zaszczęknąć” (ugrzęznąć) na bagnach pod Nowinami. Postanowili zrobić z dostępnych w pobliżu materiałów trakt, by jasyr i łupy przetransportować. Następnie napadli na wioskę, zaczęli ją plądrować i podpalać, ale nagle ze wzgórz, nieopodal wioski, wylały się oddziały Sobieskiego. Rozbili przeciwników i uwolnili ogromny jasyr, mogący się składać z tysięcy ludzi. Sobieski zapewne przybył do Nowin ze Starego Brusna trasą obok góry Brusno, być może trasą Zagóra – Chmiele – Lasowa i okolica folwarku na Niwach, kierując się stamtąd na wzgórza Buczyny.

Tatarzy w takich przypadkach, gdy są zaatakowani znienacka, albo uciekają, albo się poddają, nie walczą, gdyż dobrze wiedzą, że może się im udać przeżyć, dzięki na przykład wymianie jeńców. Tatarzy byli bezwzględni, jeżeli brali w jasyr, to zazwyczaj tylko kobiety i dzieci, ludzi starszych i mężczyzn zabijali na miejscu, często w dość brutalny sposób. Niektórzy porównują takie rzezie do tych bardziej nam współczesnych UPA. Palono wioski, ograbiano je z inwentarza żywego, oporne kobiety i dzieci w bestialski sposób zabijano. Bardzo marnym przedsmakiem takiego napadu Tatarskiego jest poniższy filmik. Współczesne inscenizacje takich sytuacji, są dla znawców tematu śmieszną groteską, która nawet w minimalnej części nie odzwierciedla rzeczywistości.

Tatarzy zdobyty jasyr potem mogli odsprzedać, trudnili się tym specjalni kupcy, część chłopców szła do jednostek wojskowych, inni jako niewolnicy, a szczególnie dorodne kobiety sprzedawano do haremów w Turcji. Taki los spotkał między innymi wójtową Radruską, o której też się dowiemy niedługo.

Tymczasem w Nowinach, gdy Sobieski odbił jasyr, jeńcy w podzięce postanowili wybudować kapliczkę, na cześć Sobieskiego. Powstała ona z kamienia, który miał służyć do zrobienia owego traktu do przeprawy przez bagna. W kilka dni postawiono kapliczkę, nakryto gontem. Nie wiemy jakie miała pierwotnie wezwanie (choć z drugiej strony można śmiało ją nazwać Kapliczką Sobieskiego, lub wystawioną w podzięce za uwolnienie). Jan Nepomucen, którego imieniem nazywana jest owa kapliczka, świętym został wiele lato po śmierci samego Sobieskiego. Figurę świętego ufundował później mieszkaniec okolic Brusna Starego. Należałoby zbadać dokładniej losy owego obiektu, bardziej uwypuklić osobę Sobieskiego, przywrócić dawny wygląd. Tym bardziej, że jest to bardziej miejsce historyczne niż sakralne. Postawiona została ona dodatkowo w takim miejscu wioski, że góruje nad wioską, można przypuszczać, że wyrównano pod nią teren i nawet usypano mały pagórek dla niej. Można tutaj też przypuszczać, że wojsko Sobieskiego musiało gdzieś chwilę odpocząć, napoić konie. Najlepszym miejscem do tego były by źródła, gdzie wedle miejscowych podań, kilkadziesiąt lat wcześniej miał miejsce cud objawień Maryjnych. Było by to idealne miejsce, by wzmocnić duchowo i cieleśnie, już wyczerpanych Dragonów Sobieskiego. Z tego też powodu, śmiało można by powiedzieć, że kapliczka powinna mieć wezwanie Maryjne. Skoro nieopodal był cud objawienia, to właśnie owe święte miejsce mogło wedle ówczesnych mieć wpływ na rozbicie tutaj Tatarów.

Po odpoczynku i zebraniu odpowiednich informacji, Sobieski ruszył w stronę Horyńca. Zapewne wybrał się trasą obecnej ścieżki przyrodniczej na Nowinach, skrajem lasu, która zapewne była kiedyś główną drogą w stronę Horyńca. Tam powinien udać się w kierunku pałacu ówczesnego właściciela Horyńca – Piotra Telefusa, którego znał dość dobrze. W okolicach Horyńca Sobieski dopadł uciekających Tatarów w stronę Niemirowa, przez Radruż. W 1672 roku stała w Horyńcu cerkiew drewniana, była ona zapewne swoistą fortecą obronną, w której chowali się Horyńczanie przed wrogiem. Niektórzy mieszkańcy Horyńca wspominają też zasłyszane opowieści, że innym sposobem na schowanie się przed najeźdźcami były podziemne przejścia i skrytki pod Horyńcem. Na pewno takowe posiadał pałac Telefusów. Tutaj też zaczyna się najciekawszy element na Roztoczu, związany z Sobieskim i jego wyprawą na czambuły.