Autor Grzegorz | 24 - Czerwiec - 2013 |

Relacja poniższa pochodzi z opowieści Pani, która pamięta jeszcze tamte czasy, mieszka w Dziewięcierzu i znała osobę, która miała te objawienia. Nie jest to próba narzucenia kultu, czy też robienia sensacji, ale zachowania i rozpowszechnienia tej niezwykłej historii, która z różnych powodów została zmarginalizowana.

słotwina kaplica

W roku 1954, miało miejsce w Dziewięcierzu-Słotwinie niezwykłe wydarzenie. Było to objawienie Maryjne. Młoda dziewczyna z Dziewięcerza, miała takie objawienie i mówiła o tym miejscowym. Maryja nakazała się jej modlić żarliwie, a na pytania ludzi, o jakiś znak, by uwierzyć, mówiła, że jeżeli ludzie będą się modlić, to znak będzie. Miano modlić się do serca Jezusa i serca Maryi. Wystawiono małą kapliczkę na drzewie, w formie około metrowej szafki, gdzie znajdywały się dwie gipsowe figurki: Maryi i Jezusa (istnieją do dziś!).

słotwina maryja słotwina chrystus

Objawienie miało miejsce przy drzewie – klonie i to na min zawisła kapliczka za szkłem. Postać, która się objawiła dziewczynie, wydawała polecenia, szczególnie by ludzie zaczęli się modlić, to zostaną ich prośby wysłuchane. „Różne święte przychodziły też” – Na początku ludzie nie wierzyli, oczekiwali jakiegoś znaku, ale przychodzili i modlili się. Po jakimś czasie, nagle zaczęły się u niektórych pojawiać indywidualne objawienia. Miały one różną formę, niektórzy słyszeli jakiś wewnętrzny głos, który odpowiadał na ich pytania, inni mieli wizje bardziej spektakularne, coś w rodzaju sypiących się iskier, świetlistej postaci, czy też kłębiących się obłoków. Jednocześnie osoby obok, nie widziały nic.

słotwina

Wieści się rozeszły, i ludzie zaczęli przybywać z daleka. Pociąg zatrzymywał się na stacji i ponad stu pielgrzymów przychodziło się modlić, doznawali objawień i pojawiało się ich więcej. Potem na początku lat 80tych, w Nowej Grobli, miał miejsce niezwykły cud krwawiącego krzyża. Ludzie zaczęli pielgrzymować. Do Nowej Grobli przyjeżdżali w piątek, a do Dziewięcierza w niedzielę. Trwało to dość długo, wielu ludzi, którzy wtedy uczestniczyli w tych modłach nie żyje, osoba, co miała to objawienie też nie żyje. W 1987 roku udało się wybudować większa kaplicę na prywatnym terenie, czyli miejscu objawienia.

Obecnie ołtarz jest usytuowany dokładnie w miejscu, gdzie stał klon i miało miejsce objawienie. Obok kaplicy stoi duża kamienna figura, to pielgrzymi przywieźli ją z Rzeszowa „żukiem”. Miała ona stać za kaplicą w pobliżu miejsca objawienia, ale samochód nie chciał wjechać pod górkę, ślizgał się na trawie. Ludzie uznali, że to znak i że figura powinna stanąć w miejscu, skąd nie chciał ruszyć samochód. Dziś, stoi ta figura po lewej stronie kaplicy pod daszkiem. Na górze, przy drodze stoi duży drewniany krzyż z kapliczką, wyświecony został on z okazji tego właśnie cudu objawień Maryjnych.

słotwina krzyż

Dzisiaj odbywają się tam msze katolickie i greckokatolickie, gdyż w Dziewięcierzu, jest jeszcze garstka grekokatolików. Ponieważ kaplica znajduje się na posesji prywatnej, nie ma jej praktycznie na żadnej mapie, także nie ma nigdzie opisanego tego cudu. Spowodowane jest to tym, że ludzie z okolic „wyśmiewali” ten cud, uważając go za omamy. Niektórzy uznawali go za cud Ukraiński, co samo przez siebie powoduje tutaj, że należy to przemilczeć. Miejsce już niestety nie tętni tak życiem, społeczeństwo coraz bardziej się laicyzuje i w takie cuda się nie wierzy. Sam osobiście uważam, że końcem cudów i niejako zabiciem miejsca, jest dążenie do wystawiania sanktuariów i potężnych figur. Znika wtedy coś naturalnego, niezwykłego i na to miejsce wchodzi coś widzialnego i pospolitego. GLC