OR-BAD

Jesteśmy grupą pasjonatów Roztocza. T-Kwalem zajmujemy się już od 2004 roku. Pojawiają się już pierwsze zdjęcia Roztocza w prywatnych kolekcjach, wiedza o Roztoczu pochodzi jeszcze z ustnych opowieści… Na początku 2009 roku zawiązuje się nieformalna grupa Miłośników Roztocza. Niecały rok po wspólnych wyprawach powstaje ta oto strona.

Tak wygląda nasza historia, pasjonatów Roztocza pod względami nie tylko przyrodniczymi, ale historycznymi, sięgającymi dalej niż kroniki pisane. Wschodnia część Roztocza jest bogata w różnorodne obiekty, które kryją tajemnice, Świątynia Słońca, Diabelskie Kamienie, kopce, kurhany…

Roztocze jest usiane niesamowitymi miejscami! Tutaj kryje się ogromna tajemnica. Szukamy wskazówek, składamy w całość różnorodne osobliwości. Roztocze oferuje więcej niż człowiek jest w stanie dostrzec na pierwszy rzut oka!

OR BAD – czyli Oddział Rozpoznawczo BADawczy, istnieje już od 2009 roku. Nasza grupa, to tylko i aż trzy osoby. Jesteśmy zwolennikami wędrówek w minimalnym gronie. Nie ma wtedy kłopotów z zebraniem się, tworzą się bliższe więzi i pasja nie ginie w tłumie. Teraz tworzymy struktury medialne dla naszego śmiałego projektu, jakim jest odkrywanie Roztocza od nowa.

Celem grupy OR-BAD JEST TURYSTYKA po Roztoczu i okolicach, celem odkrycia jego bogactwa kulturowego, przyrodniczego i zachęcenie innych do zwiedzania tego nie odkrytego jeszcze w pełni terenu. Dlatego też powstał pomysł T-Kwal.

Pokażemy wam całkiem inny świat! Pełny piękna i różnorodności, wypełniony ciszą i spokojem, a jednocześnie niesamowitymi wrażeniami. Fotografie nie oddadzą całego piękna różnorodnych miejsc, żywa historia, żywy krajobraz, to wszystko zostawia niezatarte wspomnienia. Towarzystwo ludzi z pasją, dodatkowo zabarwia chwile jak nic innego na tym świecie 🙂

Skład OR-BAD:

Wojciech Marcin Buczkowski – WMB (Tomaszów Lubelski)

Turystyką Roztoczańską zajmuję się od 6 lat. Interesują mnie dawne wsie, zabytki architektury cerkiewnej oraz miejsca kultu pogańskiego. Każdą wolną chwilę poświęcam na odkrywanie nowego ciekawego kawałka terenu.

Podróżuje o każdej porze roku, nie są dla mnie straszne zaspy po kolana ani żar słońca które czasem nadmiernie daje w kość.

Pierwszy kontakt z Roztoczem… hmm. Miałem wtedy chyba z 5 lub 6 lat, ojciec zabierał mnie na Siwą Dolinę, często nosił mnie tam na rękach, kiedy chodził na grzyby, to było coś 🙂 troszkę później w wieku 12 lat zacząłem podróże, mój wujek brał mnie na bagażnik w rowerze i jeździliśmy na Roztocze Środkowe – na wodospady na Tanwi oraz do Narola tzw. Kasztanową Aleją pod Pałac Łosiów. Już w wieku 12 lat byłem pierwszy raz na Piekiełku koło Tomaszowa, na Białej Górze. To właśnie oni wszczepili we mnie Roztocze, które z biegiem czasu stało się dla mnie piękniejsze i ciekawsze. Potem podróżowałem już sam, organizowałem wypady nad wodę do Majdanu Sopockiego i Krasnobrodu. Od tego czasu Roztocze stało się pasją, każdy strumyk budził chęci do dalszych wędrówek, szum zielonych liści przyciągał swym pięknem a odkrycia stały się motywacją do odkrywania ciekawych miejsc, których na Roztoczu jest bardzo dużo.

Grzegorz Lesław Ciećka – GLC (Horyniec-Zdrój)

Wielbiciel Surwiwalu i wyzwań ekstremalnych w terenie (rok w wojsku w jednostce „Misji Specjalnych” ukształtowało specyficzne podejście do turystyki). Uwielbiam przeczesywać teren w poszukiwaniu pozostałości po dawnych cywilizacjach. Kocham ciszę na Roztoczu, polować bezkrwawo na zwierzęta aparatem i młotem na kleszcze 😉

Pierwsza przygoda z Roztoczem jaką pamiętam to pływanie łódką do źródeł Brusienki. Dziś wydaje się to niemożliwe, ale kilkanaście lat temu zanim uruchomiono hydrofornię w tamtych okolicach, rzeki były bardziej wydajne. Kiedyś lasy bardziej czyste, bardziej tajemnicze, a cmentarz w Bruśnie Starym w środku lasu wydawał się jak z innego świata, gdy wujek pokazywał i opowiadał o kamieniarce bruśnieńskiej, zaznaczając misterność wykonania, tych krzyży wyglądających jakby ze skamieniałego drzewa. To co widziałem w dzieciństwie, nikt już nie zobaczy, zniknęły bardzo cenne dzieła, które padły ofiarą złodziei. Ale do dziś w lasach Roztocza ukryte są nadal dzieła sztuki, samo Roztocze to dla mnie dzieło sztuki, dlatego warto je poznawać kawałek po kawałku! kontakt: grzegorzleslaw@gmail.com

Naszym mentorem (i członkiem OR-BAD) jest „Wujek”

Weteran podróży Roztoczańskich, już w 1993 roku, w wieku 23 lat przemierzał tereny Roztocza Wschodniego. W jego pamięci zapisane są drastycznie inne widoki niż te które mamy teraz, oraz skarbnica wiedzy o Roztoczu. Różnorodne trasy, Horyniec – Dziewięcierz (tam nieistniejąca już drewniana wieża obserwacyjna) – Chmiele – Dachany – Dawny zielony szlak: Narol, Werchrata, Prusie, Siedliska, Hrebenne. To początki, potem po kolei każdy zakątek tej pięknej krainy. Kontakt z nim jest praktycznie niemożliwy, bardzo ceni sobie spokój. Spotkać go można tylko gdzieś w głuszy Roztocza…