Folklor Roztocza Wschodniego

Na tej podstronie, znajdziecie unikalne informacje związane z folklorem i elementami etnologicznymi, skupionymi głównie na obszarze Roztocza Wschodniego i elementów ziemi lubaczowskiej. Powodem dociekań i takiego opracowania, jest całkowity brak źródłowego folkloru tych okolic. Praktycznie nikt do tej pory nie opracował i nie udostępnił swoich poszukiwań, które odsłoniłyby historię kultury tego regionu. Jako mieszkaniec regionu, ubolewam nad tym, że nie mamy nic swojego, nie mamy korzeni, nie mamy swojej muzyki, stroju, gwary, jakbyśmy byli pionierami na ziemi, po II Wojnie Światowej, gdzie nie było przedtem nic.

Zdefiniowane folkloru regionu, musi się wiązać z badaniem etnologicznym, czyli musimy wyodrębnić oddzielną kulturę, którą można przypisać do jakiegoś obszaru. Ponieważ trudno w tym przypadku wyznaczyć granice, opierać się będziemy na niewyraźnym terenie z centrum będącym Roztoczem Wschodnim i przylegającym do niego okolicami. Teraz wystarczy wyodrębnić kształtujące kulturę czynniki etniczne i samoczynnie narysuje się nam folklor i jego unikalne cechy charakterystyczne, dla tego regionu.

W unikalności kulturalnej, szczególny wpływ przychodził zawsze z mniejszych czynników etnicznych. Takim częściowym czynnikiem różnicującym kulturę, była kolonizacja Józefińska. Dotyczy ona w szerszym stopniu głównie Galicji. Zapoczątkowała ją dekretem Maria Teresa Habsburska, w 1774 roku. Z czasem w różnych miejscach Galicji pojawiły się osady, które składały się z niemieckich rodzin, które miały wprowadzić nową kulturę gospodarowania. Można powiedzieć, że przywieźli trochę cywilizacji zachodniej i nowej technologii rzemieślniczej. Zamiast planowego germanizowania społeczeństwa, nowi osadnicy polonizowali się. Wkładem w regionalną kulturę, jest przede wszystkim ubogacenie języka w nowe słowa, albo próba zastąpienia niektórych. Można sobie wyobrazić sytuację, kiedy rodziny niemieckie wżeniały się w polskie, czy ruskie, powodując mieszanie języka. Z biegiem czasu, w całym regionie zaczęły funkcjonować pewne germanizmy, a także, co ciekawe, przenikała też mentalność germańska.

Czynnik germański, mimo wszystko jest tylko dodatkiem do wiodących dwóch kultur, polskiej i ruskiej. Takim bardzo mało znaczącym czynnikiem była też kultura żydowska. Ponieważ była to bardzo zamknięta społeczność, emanowali tylko sobą na otoczenie, bez elementu wymieszania, jak Niemcy. Można uważać, że poza elementami językowymi i charakterologicznymi, te dwie nacje nie wpłynęły znacząco na miejscowy folklor. Dopiero trzecia grupa etniczna, jaką byli Wołosi, wtopiła się dość wyraźnie w miejscową kulturę, zostawiając po sobie ciekawą spuściznę.

Wołosi byli wyznania prawosławnego. Był to wędrowny lud, zajmujący się głównie pasterstwem, wywodzący się z Półwyspu Bałkańskiego. Dotarli w okolicę Karpat, w kierunku Bieszczad i Tatr. W naszym regionie w okolicach wieku szesnastego, nastąpiła planowa kolonizacja Wołoska. Kolonizowano już istniejące Brusno, Radruż, Werchratę. Osadnicy pojawili się też w Gorajcu, Lubyczy i Kobylnicy. Z okresu tego osadnictwa pochodzą między innymi najstarsze cerkwie drewniane w Polsce, w Gorajcu i Radrużu, które stały się rezerwuarem zdobnictwa sakralnego regionu. Miejscowi artyści i rzemieślnicy szukali wzornictwa szczególnie w świątyniach. Śmiało można powiedzieć, że żywioł Wołoski pozostawił po sobie bardzo trwały ślad w regionie. Wioski Wołoskie, osadzane na terenach pagórzystych, trudnych w uprawie, za to idealne do wypasów, zaczęły szczególnie z żywiołem ruskim tworzyć oryginalny tygiel kulturowy. Po Wołochach pozostały nam takie nazwy jak: Kiczera (zarośnięta góra), Sałasze (schronisko), Sopot (wodospad), Sigła (niski las na mokradłach). Istnieje prawdopodobieństwo, że od nich pochodzą „rozety” na Roztoczu, oraz inne elementy zdobnicze, które się wkomponowały w lokalne zdobnictwo. Także dzięki nim kwitło w regionie pasterstwo, które niestety obecnie upadło.

Etnograficznie mamy tutaj do czynienia ze Słowiańskimi ziemiami, zamieszkiwanymi przez Lędzian. Ziemie wschodnie, będąc na peryferiach Polskich plemion, były ciągle narażone na najazdy Rusinów. Stąd przechodziły one w ręce Polskie i Ruskie, powodując mieszanie ludności polskiej i ruskiej. Ludność zostawała, a władcy się zmieniali, napływali nowi, tworząc kolejne ośrodki osadnicze. Żywioł Ruski stał się integralną częścią tej ziemi, ale ze względu na inną religię, czyli na początku prawosławie, oraz odmienny język, był bardziej odrębny. Zmieniła to unia cerkwi kościoła Kijowskiego, z kościołem katolickim. W wieku szesnastym podjęto działania, mające na celu oderwanie się od prawosławia i przyjęcie prymatu papieża. Gdy to nastąpiło, spowodowało to znaczne zbliżenie Rusinów i Polaków. Świątynie, stały się często miejscem, gdzie odprawiano msze katolickie i greckokatolickie. Dużo wskazuje na to, że takie zamierzenie ekumeniczne miała cerkiew w Radrużu, potem wraz z rozwojem świadomości narodowej Rusinów, była wyraźnie rusyfikowana. Współistnienie tych dwóch nacji, powodowało mieszanie się języka, zwyczajów i kultury. Folklor Ukraiński jest bardzo dobrze opracowany i zachowany. Nadal jest rozwijany i badany. Współcześni Ukraińcy nie stronią od folkloru, a wręcz się nim obnoszą z dumą, ukazując swoje unikalne korzenie kulturalne. Unikalne zdobnictwo, stój, muzyka, tańce, obyczaje, które mając swoje źródło w centrum Ukrainy, mogło emanować na resztę kraju, oczyszczając takie mieszanki, jaką jest ten region. Bowiem trzeba wziąć pod uwagę, że współegzystująca ludność Polska i Ruska, czerpała wzornictwo od sąsiadów. Nadal była dominacja Ruska, albo Polska, ale pojawiały się mieszanki, które ewoluowały by dalej, gdyby nie wojna i wysiedlenia.

Region nasz, który został pozbawiony żywiołu Ruskiego, zaczął się oczyszczać językowo i kulturowo z wielowiekowych naleciałości. Jednocześnie zniknięcie żydów i całkowita asymilacja Niemców, wcześniej Wołochów, spowodowała całkowity brak czynnika wpływającego na tworzenie się oryginalnej mieszanki. Wystarczyło kilkadziesiąt lat, by gazety, radio telewizja i szkoły, nauczyły nowe pokolenia czystej polszczyzny i nowej mody, nowoczesnej popkultury, która niestety ma naleciałości komercji, a nie kultury. Region niemal doszczętnie stracił folklor i do dziś nikomu nie udało się zrekonstruować źródła kultury, dla tej ziemi. W ramach badań OR-BAD, które trwały kilka lat, często bezowocnych, bowiem wszędzie rozbijamy się o ściany braku informacji źródłowej, nastąpił przełom i mamy pierwszą hipotezę. Może ona być swoistym odnalezieniem zaginionej cywilizacji, z której o dziwo się tutaj wywodzimy, ale nic o niej nie wiemy.

lJeżeli chcemy znaleźć grupę etniczną regionu, musimy poszukać w historii wiosek i nazwach różnych miejsc takich wskazówek, które naprowadzą nas na ślad. Ponieważ większość starych nazw wygląda na typowo Ruskie, czy Wołoskie, łatwo odnajdziemy rdzennie Polskie nazwy. Taką specyficzną wioską, rdzennie Polską są Nowiny Horynieckie, kiedyś nazywane Nowym Wzgórzem. Według doniesień historycznych, utworzyli ją w 1484 roku drwale, węglarze i smolarze. To bardzo ciekawa informacja, bowiem wywnioskować można, że w momencie, kiedy zaczynało się osadnictwo w tym regionie, przybywały tutaj różne grupy etniczne, wyspecjalizowane w różnych zawodach. Po nich można też określić większą kulturę. Wiele wskazuje na to, że etnicznie te ziemie zostały zasiedlone  przez Lasowiaków, czyli grupę etniczną, zamieszkującą Kotlinę Sandomierską. Lasowiacy głównie mieszkali w lasach ogromnej i gęstej Puszczy Sandomierskiej. Kotlina Sandomierska, od północnego wschodu jest ograniczona wzniesieniami Roztocza i to jest właśnie teren, który był w średniowieczu granicą dla Polski i Księstw Ruskich. Gdy Ruś Czerwona, została odzyskana dla Polski przez Kazimierza Wielkiego w 1340 roku, zaczęło się powolne zaludnianie bezludnego terenu. Dużo wskazuje na to, że głównym żywiołem etnicznym byli zamieszkujący okolice Lasowiacy. Ciekawostką jest, że w okolicy Lubaczowa mamy Krowicę Lasową, a między Nowinami Horynieckimi a Werchratą w głębi lasu osadę Lasowa.

Lasowiacy pierwotnie zajmowali się gospodarką leśną i w lasach żyli. Wypalali węgiel drzewny, do czego najlepszym drewnem jest buk. Nowiny i okolica są rezerwuarem tego typu drewna. Ponieważ znali tajniki wypalania, zajmowali się też wytapianiem rudy darniowej. W okolicy są różne miejscowości, mające rudę w nazwie. Ruda Różaniecka, osada przy Horyńcu: Ruda, są też mniej znane Rudki. Lasowiacy zapewne zajmowali się też wypalaniem wapna na Górze Brusno. Mieszkając w lesie, trudnili się bartnictwem, oraz łowiectwem. Nazwa Łówcza, pochodzi od łowiectwa, może mieć też związek z Lasowiakami.

Przyglądając się bliżej lokalnemu społeczeństwu, rysuje się ciekawy obraz grup etnicznych, które specjalizowały się w różnych rzemiosłach. Wołosi byli głównie pasterzami i zajmowali się wypasaniem stad w trudnych pagórkowatych terenach. Lasowiacy zajmowali się gospodarką leśną, wypalaniami, rzemiosłem związanym z drewnem. Natomiast Rusini mogli uprawiać ziemię, zajmować się obróbką kamienia, wyrobami garncarskimi, hutniczymi.

Przemysł i rzemiosło danych grup ma bardzo duże znaczenie dla folkloru, bowiem nie tylko religia, ale i codzienne zajęcia wpływały na kształtowanie się folkloru. Jeżeli na przykład dana społeczność trudniła się wypalaniem, to oznacza, że ogień miał dla nich bardzo duże znaczenie, mogli go nawet czcić. Można się spodziewać tańców wokół ognia, na przykład w kole. Co do Lasowiaków, to wiemy, że długi czas oddawali się pogańskim praktykom. Względem Nowin Horynieckich, w całkiem nowym świetle ukazuje się nam Świątynia Słońca, miejsce kultu Swaroga, boga słońca i ognia. Ponieważ kultura Lasowiaków jest dość dobrze znana, odtworzenie jej w tym regionie byłoby bardzo proste.

Ta hipoteza, odtwarzająca oryginalny folklor regionu, ma swoje mocne podstawy, jest punktem wyjścia do dalszych badań i dociekań. W rzeczywistości, powoduje to, że ukazuje się nam zaginiona historia i zaginione korzenie, które po odpowiednim zbadaniu są w stanie odtworzyć niemal kompletnie stare zwyczaje i kulturę.  Jest to coś, co może przywrócić duszę społeczeństwu i regionowi. Zmieniłoby to też bardzo dziwaczny trend powrotu do folkloru, ale takiego prymitywnego, gdzie ubiera się gospodynie na występy w stroje Rzeszowskie, czy Krakowskie, które z tą okolicą nie mają nic wspólnego. Drzwi zostały otwarte, warto teraz zająć się tematem i zacząć naukowe badania, które narysują rzeczywistość folklorystyczną i stanie się to następną atrakcją regionu.

Dodaj komentarz