Autor Grzegorz | 30 - Maj - 2013 |

CyganieMasyw Góry Brusno, kryje swoje tajemnice i historie, które rzutują na całe Roztocze, stanowiąc koloryt tej krainy. Takim dość niezwykłym elementem historii są Cyganie. Ponieważ do tej pory nikt nie zajmował się tym tematem, trzeba zrobić małą kompilację tego co można jeszcze gdzieś wynaleźć, czy posłyszeć. Całość urozmaicona będzie fotkami, które można znaleźć w sieci, a które są związane z regionem Karpacko-Roztoczańskim. Stworzyć ma to razem choć część klimatu, elementu Cygańskiego na Roztoczu Wschodnim.

Masyw Góry Brusno zamieszkiwali nie tylko kamieniarze, ale nieco dalej na południe, w stronę Niwek, na prawo od tak zwanego żelaznego mostu, było miejsce, które nazywano Smyrdaczka (Smerdaczka). Nazwa pochodziła od tego, że tam śmierdziało (smyrdało od ukraińskiego – смердить). Tam właśnie osiedlili się Cyganie przed wojną.

Góra Brusno

Tutaj pokazuje się problem, bo Cyganie kojarzą się z ludem wędrownym, ale w rzeczywistości ludność Romska dzieliła się na różne grupy. Jedną z nich były takie, które prowadziły osiadły tryb życia. Romowie Karpaccy właśnie taki tryb życia prowadzili. Istnieje możliwość, że ta grupa Romów pojawiła się w tych okolicach i postanowili się osiedlić, w wolnym od gospodarstw miejscu. Romowie nie byli zbyt higienicznie nastawieni do życia, w swoich koczowiskach i stąd zapewne po jakimś czasie zaczęło tam śmierdzieć. Stąd miała powstać nazwa przysiółka Smyrdaczka.

Cyganka_przy_brzozie_ok_1870_r Andrzej Grzymała KozłowskiOczywiście mógł to też być przejezdny tabor, ale miejsce jakie wybrali sobie Cyganie i nazwa, która funkcjonuje do dziś, wskazuje na trochę dłuższy pobyt Romów na Górze Bruśnieńskiej. Jak wiadomo, Romowie zajmowali się tradycyjnie żebraniem, wróżeniem i oczywiście okazyjnym okradaniem tubylców, zwłaszcza z kur i drobnych rzeczy. Rzemiosłem, jakim zajmowali się Romowie była metalurgia, szczególnie kowalstwo, także w wielu wioskach kowale mogli mieć pochodzenie Romskie. Często można było też ich spotkać na targach, tam sprzedawali głównie narzędzia metalowe.

Cygańskie wozy przemierzają polskie ulice. Kiedy Tabor przejeżdża przez wieś kobiety w pośpiechu zaganiają kury. Tabor jednak zawsze przejeżdżą wieś i zatrzyma się dopiero na skraju lasu, wówczas Cyganki wyruszają na wieś wróżyć, zbierać jedzenie. Cyganie zaś siedzą, grają w karty czekając aż kobiety wrócą z „chustami pełnymi jadła”. Wieczorem rozpalają ogniska i jedzą to, co udało się przynieść Cygankom. W trakcie posiłku zaczynają śpiewać, przy ognisku tworzy się koło, jedni śpiewają inni tańczą, grają na gitarze, skrzypcach. Tak na leśnej polanie trwa cygański karnawał… źródło: tnn.pl

Niestety nastała wojna i wraz z wkroczeniem Niemców na te tereny zaczęła się dla Cyganów gehenna, bowiem oprócz Żydów, hitlerowcy też szukali ludności Romskiej (specjalnie dla Romów hitlerowcy w Bełżcu wybudowali obóz pracy, który potem stał się obozem zagłady także dla Żydów). Starsi mieszkańcy Brusna pamiętają, jak Niemcy łapali Cyganów i strzelali do nich jak do przysłowiowych kaczek. W okolicy Góry Brusno jest taka droga, którą miejscowi nazywają Cyganową Drogą, to dlatego, że na tej drodze został zastrzelony Cygan i leżał tam. Mam relację, co się stało z tym Cyganem, ale to się nie nadaje do publikacji.

Pokazuje to, że w różnych miejscach leżą w okolicy Góry Brusno nie tylko żołnierze Radzieccy, przypadkowi Polacy, Ukraińcy i Niemcy, ale też sporo Cyganów.

polska_roma_1928_r_kawcze

Gdy nastaje rok 1942, pokazuje się nam relacja o Cyganach z okolic Niwek Horynieckich. W lesie nazywanym Sawarycha, w bardzo rozległym wąwozie, przez który szła wtedy droga, dzieląca dwa powiaty: Lubaczowski i Raworuski, kilkaset metrów od torów kolejowych, miał się rozbić tabor Cygański. Nie wiadomo do końca, czy była to jakaś wędrowna grupa, czy uciekająca z innego terenu, czy może byli to Cyganie, którzy postanowili zwinąć swój tabor ze Smerdaczki i uciekać przed Niemcami. Mogli się też usadowić na chwilę na Sawarysze.

Tabor wyglądał dość zwyczajnie, jak na tamte czasy, wozy zaprzęgnięte w konie, wyglądające jakby z dzikiego zachodu, polowe kuchnie, płonące ogniska, rozwieszone pranie. Wszędzie kolorowo i głośno od dużej ilości dzieci. Niestety, stacjonujący Niemcy w okolicy stacji kolejowej w Dziewięcierzu, pewnego dnia otoczyli obóz i powystrzelali obecnych tam ludzi. Potem, zapewne miejscowi zakopali ich w ziemi. Cały tabor, ponad trzydziestu ludzi leży w lesie, nikt o tym praktycznie nie pisze, ostatnio ukazała się w książce „Opowieści z Jarosławskiego Zasania” mała wzmianka o tym mordzie.

cmentarzysko cygańskie 1942 Nowiny horynieckie

Niepozorny cmentarzyk, usytuowany jest niedaleko dwóch kopców granicznych, lasu Sawarycha. Jest otoczony niepozornym wałem ziemnym, długości około 20 na 30 metrów. Do dziś widać zarys cmentarza z wypukłymi mogiłami. Niestety, lasy państwowe nasadziły tam parę lat temu, młodnik iglasty. Za następnych kilka lat cmentarz zniknie. Obecnie prawie cały jest ogrodzony, by zwierzęta nie wchodziły na uprawę.

Z różnych względów, pamięć o Cyganach na tych ziemiach zanikała. Mimo iż to bardzo kolorowe i wesołe towarzystwo, kojarzy się z procederem złodziejstwa. Cyganie musieli mieć nadal na trasie te okolice. Po wojnie przemierzali te rejony i stacjonowali na przykład przy Brusience, obok mostu w Polance Horynieckiej. Obecnie tabory Cygańskie przestały istnieć. W latach 90tych coraz bardziej zaczęły dominować samochody i inny styl życia. Teraz jak sami Cyganie mówią:

Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma. Ale byli tutaj i zapewne stanowili ciekawy koloryt przedwojennej wielonarodowej mozaiki społecznej: Cyganie, Żydzi, Niemcy, Rusini i Polacy – Razem.

DCF 1.0  DCF 1.0

Kim są Cyganie? Tak odpowiada muzyk cygański Bogdan Trojniak:

– Cygan nie ma ojczyzny. Cygan to wieczny tułacz. Jesteśmy potomkami Cyganów z kasty Złotników, którzy przed tysiącem lat opuścili Indie, nie mogąc się pogodzić z niewolą, narzuconą przez najeźdźców z Egiptu. Przez wiele wieków wędrowali po świecie, gdzie próbowano odebrać im tożsamość, wolność i dumę – wszystko to, co symbolizuje noszone przez nich złoto. Prawdziwego skarbu Cyganów nikomu nie udało się zabrać. Ten skarb to nasza muzyka, język, kultura i obyczaje, które pielęgnujemy i chronimy. Nasi przodkowie do Polski przybyli pod koniec XV wieku, mieli przywilej swobodnego przemieszczania się i uprawiali wolne zawody, jak wróżbiarstwo, sztuki cyrkowe, handel końmi, kotlarstwo, wreszcie grali i śpiewali dla panujących i gawiedzi.

fot. ze stron: 4shared.com/all-images/5ROXOl2V/Romowie,  tnn.pl