Autor Grzegorz | 29 - maja - 2013 |

W 1783 roku, w ramach wytyczania nowych osad w Galicji, powstała wioska między Brusnem Nowym, a Brusnem Starym. Miejscowi nazywali to miejsce Uroczyskiem, czyli miejsce o specyficznym ukształtowaniu terenu, które mogło się kojarzyć miejscowym z czymś odludnym i trudnym do zagospodarowania. Gdy w 1785 roku przybyło tutaj 18 rodzin kolonistów w sile 84 ludzi, nowa osada nazywana była wtedy Uroczyskiem Kolonistów. Przybyli tutaj austriaccy osadnicy, byli wyznania ewangelicko-reformowanego (kalwinizm).

W wielu opracowaniach można spotkać określenie niemiecka kolonizacja, co wydaje się błędem, gdyż kolonizacja Józefińska związana była z mieszkańcami ówczesnego cesarstwa Austro-Węgier. Inną kwestią jest to, że Austriacy nazywali siebie Niemcami. Stąd nazwa nowej osady nosiła nazwę Deutschbach. Jej znaczenie odnosi się do miejsca i elementu narodowościowego, stąd Deutsch – Niemiecka i bach – roztoka. Niektórzy tłumaczą bach jako potok, ale gdy się przyjrzy dłużej tej nazwie, to potok niekoniecznie pasuje, lepiej będzie pasować roztoka, jako dolina z potokiem, która w rzeczywistości istnieje właśnie w miejscu osady.

polakna zima 2012 12 (6)

Niemiecka Roztoka, jak wiele innych kolonii józefińskich w tym okresie, miała za zadanie nieść tak zwaną cywilizację na zacofaną wieś galicyjską. Chłopi sąsiadując z kolonistami, mieli nauczyć się nowych form gospodarowania, uprawy warzyw oraz sadownictwa. Przywożono ze sobą maszyny, których miejscowi nie znali, jak na przykład kierat, czyli urządzenie służące za napęd do maszyn. Kierat był zespołem kół zębatych, które nakręcane przez konie, albo ludzi napędzały sieczkarnie, czy młocarnie. Austriacy chcieli zgermanizować Galicję, ale przez duży analfabetyzm nie było to możliwe. Innym sposobem germanizacji społeczeństwa, miała być kolonizacja. W zamyśle nowi osiedleńcy mieli stanowić elitę miejscową i wpływać na szerzenie języka. Niestety do użytku weszły tylko niektóre zwroty, które razem z językiem ruskim i polskim stworzyły oryginalną gwarę. Sami osadnicy z biegiem czasu polonizowali się i wżeniali w tubylcze rodziny.

kierat ze wsi mazowieckiejDomy kolonistów były budowane niemal z trwałością bunkra. Do budowy używano lokalnego kamienia z Brusna. O trwałości budynków świadczyć może to, że stoją do dziś i wykucie w zaprawie dziury graniczy niemal z cudem. Austriacy tworzyli specjalną mieszkankę, dodając do zaprawy „jaj”. Piwnice mogły mieć grubość ściany ponad metr, ze sklepieniami w kształcie łuku. Koloniści opuścili osadę podczas II wojny, w 1940 roku, podczas akcji „Powrotu do Rzeszy”. Cały swój dobytek musieli załadować na wozy i pojechali do ówczesnej Generalnej Guberni. Pozostałe po nich gospodarstwa, przejęli nowi zasiedleńcy polscy, z okolic Kolbuszowej.

Po wojnie spolonizowano nazwę wioski na Dojczbach i potem zmieniono na Polankę Horyniecką. Obecnie występujące takie nazwiska we wiosce jak Zuba, Sudoł, są jednymi z wielu, które mają swoje korzenie w okolicach Kolbuszowej. Z wioski Lipnica pochodzą też Birnbachowie, których błędnie uważa się za oryginalnych kolonistów z Deutschbach.polakna zima 2012 Bracia Birnbachowie przybyli z wioski Lipnica koło Kolbuszowej, która też była kolonią. Ale nawiedzały ją co chwilę klęski i zarazy. Mieszkańcy masowo wyjeżdżali albo za granicę albo w inne miejsca. Birnbachowie, już z żonami Polkami, pojawili się jeszcze przed I wojną w Deutschbach i pozostali aż do dziś. Ponieważ była to jedyna rodzina, która wydawała się Niemiecka, miejscowi jeszcze długo po wojnie uszczypliwie nazywali ich „folksdojczami”. Natomiast ówcześni mieszkańcy już Polanki Horynieckiej określani byli jako „dojczbachery”, przez mieszkańców Brusna.

Obecnie po kolonistach zostały niektóre nazwy, jak Uroczysko Kolonistów, Deutschbach, „Drajkorce”, specyficzne ukształtowanie terenu pod gospodarstwa, charakteryzujące się domem i zagrodą na pagórze, przed nim od strony południowej ogródki i sady, czasem w dole staw rybny. W niektórych miejscach do dziś przetrwały zabudowania kolonistów, od zewnątrz ocieplone i przerobione z charakterystycznej połączonej izby mieszkalnej, sieni i obory w jedno mieszkanie. Najbardziej rzucającą się w oczy, pozostałością po germańskich osadnikach, są nagrobki na cmentarzu w Bruśnie Nowym, które bardzo wyraźnie odstają wyglądem od polskich czy ruskich. Najczęściej są to krzyże, w formie ściętej strzałki i napisami w języku niemieckim.

deutschbachkros