Archiwum kategorii: Krzyże Bruśnieńskie

Święty Walenty – dość niespotykana postać na Roztoczu

Biskup Walenty, który zmarł około roku 269, w krajach anglosaskich został uznany za patrona zakochanych. W innych krajach, w tym w Polsce, został patronem ciężkich chorób, szczególnie psychicznych, w tym padaczki, nazywanej chorobą św. Walentego.
Gdy ktoś w rodzinie, zachorował na chorobę umysłową, starano się wtedy, przez wyspecjalizowanego orędownika w danej dziedzinie, prosić o pomoc u Boga. Zazwyczaj modlono się do niego, oraz składano obietnice, że gdy choroba odpuści, zostanie przekazana ofiara wotywna. Taki podarunek, miał na celu przebłaganie świętego, lub podziękowanie mu za orędownictwo. Wstawiennictwo, było praktykowane między innymi z takich powodów, jak przekonanie, że człowiek jest zbyt marną kreaturą, by móc stanąć twarzą w twarz z Bogiem.
Wielu turystów, którzy podążali w stronę sławnej nekropolii bruśnieńskiej, mijało na pewno w Polance Horynieckiej dość niezwykłą figurę. Pomalowana na zielono, otoczona płotkiem, stoi przy drodze i przygląda się przyjezdnym. Ten, kto zatrzyma się i przyjrzy dokładniej, zobaczy, że posąg nie ma twarzy, jakby mu odpadła. Napis na tablicy, pod posągiem, jest już nieczytelny, więc wydaje się, że to anonimowa figura, bez twarzy. Tymczasem, wystarczy się przyjrzeć bliżej tej postaci, a zobaczymy atrybuty, po których można poznać świętego. W jednej ręce mamy krzyż, druga układa się na znak błogosławieństwa, postać ma na sobie szaty biskupie. Tyle wystarczy do tego, by od razu powiedzieć, że to św. Walenty. W takiej właśnie pozie był on przedstawiany, gdy ktoś chciał się zwrócić w sprawie pokonania tzw. choroby św. Walentego, czyli padaczki. Okazuje się, że figura ta została wystawiona na skraju pola gospodarza, długo przed wojną, w którego rodzinie wystąpiła ta choroba. Taka ofiara wotywna, czyli figura świętego, miała za zadanie wygonić chorobę z dziecka. Warto zwrócić uwagę na to, że kiedyś uważano, że szczególnie choroby psychiczne, uważane były za opętania. Ciało z niewiadomych przyczyn miał spętać demon i rzucać nim bez powodu. Poza św. Walentego wyrzeźbiona w bruśnieńskim kamieniu, przedstawia co ciekawe, moment egzorcyzmu! Teolog powie w takiej sytuacji: każde błogosławieństwo jest rodzajem egzorcyzmu. To ciekawe, bo na Roztoczu są figury innych postaci, które mają podobny „gest błogosławieństwa”.

sw walenty (1)
Dlaczego akurat w tym miejscu została postawiona figura? W dawnych czasach uważano, że miejscem, z którego przybywają demony, była północ. Ta strona świata nigdy nie była oświetlona, zawsze ciemna, uważana była za kierunek, z którego przybywało zło. Dlatego też można uważać, że św. Walenty z Polanki, zatrzymany w pozie egzorcyzmu, zwrócony frontem na północ, ma za zadanie chronić domostwo gospodarza przed złem.
Figura ta, jak wiele innych przy naszych Roztoczańskich drogach, na pierwszy rzut oka wydaje się nieciekawa, tymczasem kryje swoją unikalną historię. Jak każdy krzyż, czy też rzeźba świętego, była ofiarą wotywną, mającą za cel nakłonienie danego świętego do próby przechylenia szali. Nie można uważać, że ofiara musiała coś wymusić, były to prośby, by odwrócić los. Ciekawym zrządzeniem losu jest to, że zapewne przy upadku, figurze odpadała tylko twarz. Do „dosztukowania” twarzy niegdyś namawiano tutejszego kamieniarza Mieczysława Zaborniaka, ale meandry losu sprawiły, że do dziś Walenty twarzy nie ma. To sprawia, że ta postać jest ciekawsza i bardziej intrygująca. Właśnie z opowiadań Pana Mieczysława, udało się poznać historię tego pomnika wotywnego, ma on napisy, ale są one zamalowane i nie do odczytania. Jak widać na fotografii, figura jest bardzo mocno przechylona. Na wiosnę przyjdzie na nią czas, zostanie podjęta próba odsłonięcia napisów i zajęcia się figurą.

sw walenty (2)

Szyfr Roztoczańskich „figur” – jak go odczytywać?

OR-BAD to nie tylko hobbystyczny zbiór kilku osób, które sobie zwiedzają Roztocze i okolice, ale także swoisty klub pasjonatów BADania subtelnych i estetycznych aspektów Roztoczańskich. Jednym z ciekawszych elementów tego typu jest symbolika, którą pozostawili nam nasi przodkowie, na różnych budynkach, kapliczkach, czy też krzyżach.

Tutaj zajmiemy się wybraną grupą krzyży, nazywanych przydrożnymi. Symbolika i przeznaczenie krzyży jest bardzo szeroka, te cmentarne, przykościelne, czy też pomnikowe to temat na inną okazję.

Starsi nazywają taki kamienny posąg „figurą”, czasem „świątkiem” – którego cechą charakterystyczną jest tematyka religijna. Figury zawsze stawiano z jakiegoś powodu. Często były to intencje dziękczynne, za szczęśliwy powrót, za ominięcie wioski przez jakąś zarazę, za szczęśliwe narodziny, za cudowne uleczenie z choroby. Mogły to też być krzyże pokutne, albo mające za przeznaczenie chronić osadę przed pożarem, czy chorobami, czy wojną. Odkrycie takiego przeznaczenia daje nam wskazówki do dalszej interpretacji figury. Czytaj dalej Szyfr Roztoczańskich „figur” – jak go odczytywać?

Tu był krzyż

Przy drodze z Horyńca do Radruża stał kiedyś krzyż, dziś pozostał po nim tylko podest i jakieś szczątki. Teren jest mocno zarośnięty, z tego co wiem, to szczątki krzyża są zebrane i mają tu wrócić w całości niedługo. W każdym razie to miejsce jest też ciekawe z innego względu, spoglądając na stare mapy możemy odtworzyć wygląd tego miejsca z przeszłości. W miejscu gdzie jest punkt kulminacyjny wysokości na drodze między Horyńcem a Radrużem, było kiedyś skrzyżowanie. Przy tym skrzyżowaniu stał krzyż, którego podest widać na fotografii. Droga ta, ukosem prowadziła w stronę przysiółka Horyńca – Hałanie.

Ciekawostką w tym jest to, że leżący nieopodal lasek jest pewnego rodzaju reliktem historii. Na jego skraju kiedyś był szpaler wierzb, rosnących przy drodze, dziś w tym lasku można te wierzby odnaleźć. Sam lasek kiedyś był sadem, rosły tam drzewa owocowe, grusze, czereśnie, leszczyny, głóg i inne, dziś zarósł krzakami i innymi drzewami, które wyrosły wtórnie. Starzy mieszkańcy nazywali ten lasek „Pasieką”, po jednej stronie  droga wiodła do kościoła, po drugiej na Hałanie. Ten lasek jest też ciekawy z innych względów, które trzeba dokładniej zbadać.

Samotny krzyż – Brusno Stare

Kilka dni temu wrócił do żywych bardzo stary krzyż bruśnieński. BAD ekipa postawiła to cudo do pionu. Ciekawostką jest to, że tego krzyża nie ma zaznaczonego na mapach, nie jest to krzyż cmentarny, ale wszystko wskazuje na to, że jest on krzyżem przydrożnym. Także symboliczny potrójny krzyż wyryty w kamieniu jest albo niespotykany, lub rzadki. Spójrzmy na poniższą mapę z 1880 roku (na późniejszych mapach tym bardziej nie ma zaznaczonego tego krzyża):

Jak wynika z mapy są na niej zaznaczone wszystkie krzyże, które stoją do dziś i można je spotkać przy drodze (zaznaczone złotą kreską), ale ten krzyż nie istnieje ani w roku 1880 ani później. Krzyż z oględzin, wygląda jakby stał przy drodze, po której dziś pozostał w lesie tylko zarys, jest umiejscowiony przy skarpie nad sporym wąwozem, ustawiony jest IDEALNIE w osi wschód frontem. Można do niego trafić albo od Brusienki przez krzaki, albo od drogi z Polanki na stadninę, szukamy wtedy jednego z krzyży i na przeciw niego jest polna droga, już coraz mniej używana, czerwona kropka ukazuje koniec drogi i skraj lasu, wtedy trzeba odbić do zachodniej strony lasu i dużego wąwozu w lesie, tam znajduje się krzyż. Dziś jak przez mgłę, jeszcze widać w terenie dawne zarysy dróg, po rumowiskach miejsca po gospodarstwach, które nieustannie są plądrowane przez poszukiwaczy skarbów.

Jak widać na fotografii, krzyż jest bardzo specyficzny, rzeźbiony prymitywnie, ramiona niesymetryczne, nawiązuje do najstarszych krzyży bruśnieńskich, jedynym charakterystycznym znakiem jest wyryty krzyż charakteryzujący się trzema belkami, poprzecinanymi poprzeczkami, tworząc coś w rodzaju trójlistnego zakończenia. Krzyże nigdy nie były stawiane bez celu, zawsze miały jakiś cel, zwłaszcza że ten wygląda na przydrożny, ale niemal w centrum wioski. Okolica nie wygląda jakby była sadem, zapewne już w tym miejscu zaczynały się pola.

Niedługo więcej o krzyżu i dokładne informacje jak trafić na miejsce. Niegdyś ludzie na wsi nie umieli pisać i czytać, dla nich symbol oznaczał konkretne przesłanie, będę się starał też ten element gdzieś odnaleźć lub rozszyfrować.

Krzyż bruśnieński odkryty na nowo

Już o zmierzchu, przemierzając zwartą grupą tereny byłej wioski Stare Brusno, mając za przewodnika wuja Jana odnajdujemy jeden z zapomnianych bruśnieńskich krzyży.

Do połowy przykryty runem leśnym, odsłaniamy szybko i ukazuje się niemal kompletny ryt krzyża, dużo wskazuje na to, że mógł to być tak zwany krzyż morowy, tego typu krzyże często były stawiane przy wioskach w celu ochronnym przed zarazami. Krzyż ma ramiona asymetryczne, wygląda jakby był niedbale wykuwany, dużo może wskazywać na to, że krzyż jest dość stary, z czasów gdy kamieniarka bruśnieńska nie była artystycznie rozwinięta. Nie ma na nim żadnych napisów, z tyłu jest pusty, jeszcze do tego krzyża wrócimy. Symbolika i cel tego typu krzyży był zawsze jasno określony, niedługo dokładne określenie na mapach miejsca i innych rzeczy związanych z tym ciekawym obiektem.