Z Bajki

Kamienne figury dla szeroko pojętego ogółu są zwykłymi krzyżami. Tymczasem dla pasjonatów są to ciekawe obiekty mające walory historyczne, artystyczne i religijne. Istnieje jeszcze jeden rodzaj osobistości, które można tutaj przytoczyć, są to takie „ludzie” co zabierają się za takie figury pod kątem naukowym i budowlano-architektonicznym. Nie będę tutaj wymieniał innych i ich podejścia do tego tematu, bowiem jest to ich sprawa i ich „filozofia krzyżowa” poparta doświadczeniami. My się skupimy na swoim punkcie widzenia.

Rozmawiając z różnymi ludźmi, a także obserwując krzyżową rzeczywistość, musiałem skorygować swój punkt widzenia względem innych. Powstało coś w rodzaju drogi OR-BAD w tym zakresie. Pod względem naukowym pokazuje się bardzo jasne podejście. W swoim gronie lubimy rozmawiać na bardzo różne tematy, pasjonują nas bajki i rzeczy niezwykłe. Roztocze dla nas to kraina z bajki, do której się wybieramy na przygodę. Te kamienne figury, to też element tej bajki, znaki czasu, drogowskazy i symbole. Dlatego należy z nich wyciągnąć ile się da tej bajki i czegoś niezwykłego, nie popadając jednocześnie w paranoję. Turystyka nie jest dziedziną ani naukową, ani paranoją, to rozrywka, albo wrażenia estetyczne. Roztocze to rozrywka a krzyże dodają wrażeń estetycznych.

 

k

Kamienne krzyże odzyskują historię

Na obecną chwilę opisanych jest 126 obiektów z małej architektury sakralnej, w tym głównie kamienne krzyże. Jak na razie jest to tylko ziemia lubaczowska, ale od wiosny projekt powinien się posunąć też na Roztocze Środkowe.

Działania związane z krzyżami kamiennymi, zapoczątkowało w OR-BAD postawienie „karawaki” w Bruśnie Starym, jednego z najstarszych krzyży Roztocza. Teraz przyszedł czas na bardziej zdecydowane działania. Efekty już na wiosnę.

bener kamienny

Gdzie są stare cmentarze grekokatolików?

Każdy, kto chodzi po Roztoczu, jeżeli popatrzy na daty na cmentarzach, zorientuje się, że mimo istnienia wiosek od około XV wieku, to daty na nagrobkach rozpoczynają się od około XIX wieku. Wiek XIIV to już rzadkość, a wcześniej praktycznie nie istnieją. Co się działo z ludźmi przez niemal trzysta lat? Gdzie leżą?

Odpowiedź należy wiązać z dwoma aspektami. Pierwszy to lokalizacja cmentarzy. Mniej więcej do czasu rozbiorów, cmentarze były głównie sytuowane przy świątyniach. Najpierw przy samych cerkwiach, a potem obok nich, gdy zabrakło już miejsca. Potem zaczęły wchodzić przepisy, by lokować cmentarze w innych miejscach, ze względów sanitarnych. Najstarsze przycerkiewne nekropolie nie zachowały się do dziś. Powód jest prosty, krzyże na nich były głównie drewniane. Wystarczy kilkadziesiąt lat, by cały cmentarz przestał istnieć. Z historii kamieniarstwa bruśnieńskiego można zauważyć rozkwit sztuki kamieniarskiej właśnie w okresie, gdy lokowano nowe cmentarze. Stąd dopiero wtedy masowo zaczynają się pojawiać daty pochówków. Wcześniej cmentarze z drewnianymi krzyżami przestały istnieć same z siebie.

Co można było zrobić, gdy cmentarz przycerkiewny się wypełnił? Istniała możliwość, że przy totalnych naprawach cerkwi nanoszono nową warstwę ziemi i chowano ludzi od nowa, tak mogły powstać pagórki, na których stoją niektóre cerkwie.

Płaskorzeźba bitwy pod Narolem + Rekonstrukcja szlaku pogoni Sobieskiego za Tatarami

Wyprawa na czambuły tatarskie, była bardzo dużym sukcesem militarnym Sobieskiego. Pokazał on, że mając niewiele ponad 3 tysiące żołnierzy, potrafił rozgromić liczniejsze oddziały Tatarskie. Wszystko to, dzięki idealnemu wyszkoleniu i dużemu morale swoich oddziałów. Pod Narolem rozbił on pierwsze czambuły. Wyprawa ta miała ogromne znaczenie dla Sobieskiego, dlatego została uwieczniona na płaskorzeźbie na elewacji jego pałacu w Wilanowie pod Warszawą. Ta płaskorzeźba, to bardzo cenna materialna pamiątka po ważnym historycznie wydarzeniu, na skalę całego kraju i związana z Roztoczem!

sobieski pod narolem fasada pałacu w wilanowie - wilanow-palac.pl

Od Narola, zaczyna się pogoń za Tatarami, zdobyte informacje od miejscowych i jeńców, wytyczają trasę, która biegnie przez Cieszanów i Brusno. Następnym większym celem jest Horyniec, gdzie w drodze, główne siły Dżambeta Gireja, porzucające część zdobyczy, pospiesznie wycofują się w stronę Niemirowa. Między Horyńcem, a Radrużem doszło do dużej bitwy, gdzie oddział porucznika Linkowicza zajął walką siły Tatarów, a Sobieski zadał cios ostateczny w bok kolumny przeciwnika. Z Narola do Radruża, Sobieski pokonał około 65 kilometrów. W międzyczasie rozbijał mniejsze oddziały Tatarskie, uwalniając pomniejsze jasyry. Pod Radrużem, uwolnił dwanaście tysięcy jasyru i rozbił całkowicie jedną z głównych kolumn Tatarskich, które pustoszyły okolicę Roztocza.

Poniżej mapka z próbą rekonstrukcji szlaku, którym Sobieski podążał za Tatarami.


Pokaż Mapa rekonstrukcji Wyprawy na Czambuły Tatarskie na większej mapie

Kamienna Karawaka – wygląda na unikat

W czerwcu 2011 roku, opisywaliśmy kamienny krzyż, (art. TUTAJ) który leżał zakryty ściółką i nikt zasadniczo o nim nie wiedział (do dzisiaj nie jest zaznaczony na mapach). Podchodziliśmy dwukrotnie do postawienia jego, bowiem za pierwszym razem myśleliśmy, że wystarczy go tylko we  trójkę złapać i postawić. Niestety, o ile nad ziemią wystaje go ponad pół metra, to w ziemi tkwi jeszcze ponad metr rozszerzającego się głazu. Dodatkowo teren jest wybitnie trudny, bowiem krzyż znajduje się na skraju wąwozu. Podjęliśmy decyzję, że postawimy go, ale tylko przy użyciu własnej siły i sposobu. Męczyliśmy się niemal cały dzień, szukając odpowiedniej „dźwigni”, aż w końcu udało się. Na pozór łatwe zadanie, było niczym kostka Rubika. Wszystko rozbijało się o to, jak stanąć na urwisku, którego miękka ziemia na stoku powodowała, przy próbie podniesienia, tego pewnie kilkuset kilogramowego krzyża, ześlizgiwanie się w dół.

W końcu, milimetr po milimetrze, krzyż stanął. Dla ciekawskich, niczego tam nie znaleźliśmy, żadnych kości alni innych artefaktów, czysty zbity żółty piach. Jednocześnie, zajmując się krzyżem, prowadziliśmy dysputy, co to za krzyż, po co go ktoś tutaj postawił. Przy takiej okazji, pojawiły się też tematy bardziej niesamowite i tajemnicze z tych okolic. Ale tego opisywać nie należy, jako zamknięta organizacja mamy swoje sekrety, nawet związane z tym krzyżem. Roztocze ma swojego ducha, swój unikalny magiczny charakter i to właśnie tego charakteru szukamy. Takie krzyże jak ten kamienny monolit, sprawiają, że trzeba poszukać znaczenia symbolicznego.

KarawakaGLC – przy różnych, okazjach pytałem różnych ludzi o ten krzyż, z czym się on im kojarzy. Pytałem się także księży, a nawet miałem okazję rozmawiać z dwoma biskupami. Od nich mam dwie niby sprzeczne, ale jednocześnie prawidłowe interpretacje. Jeden wskazywał na owy krzyż, jako papieski (heraldyczny), bowiem trzy poprzeczki, oznaczały potrójną rolę papieża w Kościele katolickim: Biskupa Rzymu, Patriarchy Zachodu i Następcy Św. Piotra. Można znaleźć wiele figur papieży, z takim krzyżem. Niestety, taki krzyż, wyryty dość niedbale w jakiejś małej wiosce nie pasuje. Trzeba innego znaczenia. Tutaj interpretacja drugiego mojego rozmówcy pasuje lepiej, mianowicie chodzi o Karawakę. To dlatego, że trzecia belka jest zasadniczo iluzoryczna.

Karawaka, jest dość ciekawym i powszechnie występującym symbolem, w Polsce, szczególnie w wieku osiemnastym. Omawiany kamienny krzyż, wygląda właśnie na osiemnasty wiek kamieniarki bruśnieńskiej. Tego typu krzyże, nazywane były krzyżami morowymi, pomorowymi lub cholerycznymi. Pochodzi od historii miasta Caravaca w Hiszpanii, gdzie w czasach, gdy szalała zaraza, próbowano odgonić ją procesjami z krzyżami o dwóch belkach. Pochodził on od relikwiarza w takim kształcie, w którym przechowywane były drzazgi krzyża, na którym umarł Chrystus. Zaraza opuściła miasto i odtąd ten krzyż stał się cudownym symbolem do zwalczania morowego powietrza. Symbol ten szybko się rozprzestrzenił i w wielu miastach i wioskach stawiano te krzyże, by chronić miejscowość, czy też odstraszać tym amuletem zło w postaci morowego powietrza.

Kamienna karawaka brusno

Możemy do dziś spotkać takie krzyże w całym kraju, ale są one zasadniczo drewniane i mają dwie belki, na których pisany był tekst modlitwy, będącej czymś w rodzaju zaklęcia. Ponieważ do momentu znalezienia tego krzyża, nie zwracałem uwagi na tak zwane karawaki, to nie kojarzę w dość dużym promieniu od Brusna Starego żadnej Karawaki. Występują na pewno na Roztoczu Środkowym. Dlaczego ten o którym mówimy, ma trzy belki, a karawaki są dwu ramienne? Ze znalezionych informacji, wiadomo, że są też spotykane karawaki trójramienne. Dlatego też, możemy tutaj śmiało powiedzieć, że mamy swoisty unikat, kamienny krzyż, z wyrytą kamienną trójramienną karawaką. Dawni mieszkańcy, zapewne w wieku osiemnastym, wystawili magiczny krzyż, mający ich chronić przed zarazą. Zapewne w tamtych czasach był to koniec wioski. Potem, przed wojną, krzyż stał praktycznie w środku wioski, na posesji jednego z gospodarzy na skraju sadu. Oczywiście, zagadka krzyża jest rozwiązana teoretycznie, gdyż niestety sam symbol w takiej formie niewiele mówi. Istnieje też taka możliwość, że krzyż ma jakiś związek z Sobieskim. Ale to już dywagacje wyższego stopnia. Publikuję ten tekst nie po to, by wyjaśnić znaczenie tego symbolu, bo jest to tylko interpretacja, ale być może nakłonić kogoś, kto mógł się zetknąć z tym symbolem i zna jego inną historię.

Rekonesans do trasy Rowerowego Rajdu Rozpoznawczego w ramach Folkowiska

Większość trasy już opracowana i przetarta rekonesansem. Okazuje się, że lasy państwowe w tym roku nie próżnowały, na trasie będzie można zobaczyć dużo miejsc z wycinką. Ale, to nie jest najważniejsze i najciekawsze. Z powodu poszerzania dróg leśnych, wycięto na bardzo długich odcinkach drzewa z oznaczeniami szlaków rowerowych. Inne zmiany wizualne terenu sprawiły, że łatwo zabłądzić. Przygoda gwarantowana, nie tylko ze względu na nieoczekiwane modyfikacje trasy, ale także na widoki i atrakcje, jakie czekają członków rajdu.

Rów Graniczny Liptaja

W Kierniczkach w Polance Horynieckiej usytuowany jest niespotykany obiekt w postaci rowu, który miał funkcję graniczną. Były właściciel tych ziem, Liptaj, tak zaznaczył granicę swoich posiadłości. Niedługo więcej wiadomości o tym obiekcie.

Czartowe Pole czy Szumy na Tanwi?

Na zdjęciu oczywiście Szumy Sopotu z rezerwatu Czartowe Pole, dla mnie wielokrotnie bardziej niezwykłe niż szumy na Tanwi. W zimie są niedoścignione i przepiękne a w lecie ma się wrażenie, jakby się spacerowało po dżungli. Szumy na Sopocie są przez większość turystów niedoceniane… i dobrze, przynajmniej w niedzielę można sobie tam pospacerować nie obijając się o ludzi. Dodatkową ciekawostką jest to, że w tym miejscu Sopot jest bardzo podobny do górskich potoków! Pod tym linkiem rozległa fotogaleria i ciekawe info o tym uroczysku: www.roztocze-agroturystyka.pl