OR BAD – czyli Oddział Rozpoznawczo BADawczy, istnieje już od 2009 roku. Połączyła nas wspólna pasja, czyli turystyka po Roztoczu, którą wcześniej uprawialiśmy samodzielnie. Nasza grupa, to tylko i aż trzy osoby. Jesteśmy zwolennikami wędrówek w minimalnym gronie. Nie ma wtedy kłopotów z zebraniem się, tworzą się bliższe więzi i pasja nie ginie w tłumie. Teraz tworzymy struktury medialne dla naszego śmiałego projektu, jakim jest odkrywanie Roztocza od nowa.

Celem grupy OR-BAD JEST TURYSTYKA po Roztoczu i okolicach, celem odkrycia jego bogactwa kulturowego, przyrodniczego i zachęcenie innych do zwiedzania tego nieodkrytego jeszcze w pełni terenu. Dlatego też powstał pomysł T-Kwal.

Pokażemy wam całkiem inny świat! Pełny piękna i różnorodności, wypełniony ciszą i spokojem, a jednocześnie niesamowitymi wrażeniami. Fotografie nie oddadzą całego piękna różnorodnych miejsc, żywa historia, żywy krajobraz, to wszystko zostawia niezatarte wspomnienia. Towarzystwo ludzi z pasją, dodatkowo zabarwia chwile jak nic innego na tym świecie :) Trzeba tutaj też zaznaczyć, że nie jest nam spieszno do wyjawiania wszystkich naszych tajemnic. Mimo medialnej działalności, nadal jesteśmy dość hermetyczną organizacją, posiadającą swoje sekrety.

Skład OR-BAD:

Wojciech Marcin Buczkowski – WMB (Tomaszów Lubelski)

Turystyką Roztoczańską zajmuję się od 6 lat. Interesują mnie dawne wsie, zabytki architektury cerkiewnej oraz miejsca kultu pogańskiego. Każdą wolną chwilę poświęcam na odkrywanie nowego ciekawego kawałka terenu.

Podróżuje o każdej porze roku, nie są dla mnie straszne zaspy po kolana ani żar słońca które czasem nadmiernie daje w kość.

Pierwszy kontakt z Roztoczem… hmm. Miałem wtedy chyba z 5 lub 6 lat, ojciec zabierał mnie na Siwą Dolinę, często nosił mnie tam na rękach, kiedy chodził na grzyby, to było coś :) troszkę później w wieku 12 lat zacząłem podróże, mój wujek brał mnie na bagażnik w rowerze i jeździliśmy na Roztocze Środkowe – na wodospady na Tanwi oraz do Narola tzw. Kasztanową Aleją pod Pałac Łosiów. Już w wieku 12 lat byłem pierwszy raz na Piekiełku koło Tomaszowa, na Białej Górze. To właśnie oni wszczepili we mnie Roztocze, które z biegiem czasu stało się dla mnie piękniejsze i ciekawsze. Potem podróżowałem już sam, organizowałem wypady nad wodę do Majdanu Sopockiego i Krasnobrodu. Od tego czasu Roztocze stało się pasją, każdy strumyk budził chęci do dalszych wędrówek, szum zielonych liści przyciągał swym pięknem a odkrycia stały się motywacją do odkrywania ciekawych miejsc, których na Roztoczu jest bardzo dużo.

Grzegorz Lesław Ciećka – GLC (Horyniec-Zdrój)

Wielbiciel Surwiwalu i wyzwań ekstremalnych w terenie (rok w wojsku w jednostce „Misji Specjalnych” ukształtowało specyficzne podejście do turystyki). Uwielbiam przeczesywać teren w poszukiwaniu pozostałości po dawnych cywilizacjach. Kocham ciszę na Roztoczu i jego sekrety. Jestem rdzennym mieszkańcem Roztocza, moje korzenie pochodzą spod Giłu, którego nazywam Sercem Roztocza. Może dlatego, tak bardzo czuję się dobrze, właśnie w tamtych okolicach?

Pierwsza przygoda z Roztoczem jaką pamiętam, to pływanie łódką do źródeł Brusienki. Dziś wydaje się to niemożliwe, ale kilkanaście lat temu zanim uruchomiono hydrofornię w tamtych okolicach, rzeki były bardziej wydajne. Kiedyś lasy bardziej czyste, bardziej tajemnicze, a cmentarz w Bruśnie Starym, w środku lasu, wydawał się jak z innego świata, gdy wuj pokazywał i opowiadał o kamieniarce bruśnieńskiej, zaznaczając misterność wykonania, tych krzyży wyglądających jakby ze skamieniałego drzewa. To co widziałem w dzieciństwie, nikt już nie zobaczy, zniknęły bardzo cenne dzieła, które padły ofiarą złodziei. Najśmieszniejsze w tym jest to, że nie mają one wartości, są cenne tylko dla tego Regionu, stanowiąc jego unikalność. Mimo to, do dziś w lasach Roztocza ukryte są nadal dzieła sztuki, samo Roztocze to dla mnie dzieło sztuki, dlatego warto je poznawać kawałek po kawałku.

Obecnie, najwięcej uwagi, przykuwam do kamieniarstwa bruśnieńskiego. W swojej rodzinie, miałem kamieniarzy, stąd przebywanie wśród rzeźby kamiennej, wydaje mi się naturalne i swojskie. Także las, jest dla mnie naturalnym miejscem, moja rodzina miała dużo wspólnego z lasem. Ten region, dla mnie jest domem.

kontakt: grzegorzleslaw@gmail.com – w ekipie OR-BAD zajmuję się stroną medialną i kontaktową, ewentualny kontakt, tylko przez mail.

Swoistym mentorem (i członkiem OR-BAD) jest „Wujek”

Weteran podróży Roztoczańskich, najpierw Roztocze Środkowe, a potem w wieku 23 lat, od 1993 roku przemierzał tereny Roztocza Wschodniego. W jego pamięci zapisane są drastycznie inne widoki niż te które mamy teraz, jest też niedoścignioną skarbnicą wiedzy o Roztoczu. Pierwsze trasy jakie pamięta z Roztocza Wschodniego to: Horyniec – Dziewięcierz (tam nieistniejąca już drewniana wieża obserwacyjna) – Chmiele – Dachany – Dawny zielony szlak: Narol, Werchrata, Prusie, Siedliska, Hrebenne. To początki, potem po kolei każdy zakątek tej pięknej krainy. Kontakt z nim jest praktycznie niemożliwy, bardzo ceni sobie spokój. Spotkać go można tylko gdzieś w głuszy Roztocza, to nasz Zakapior Roztoczański i postać którą chronimy. Podróże z nim to czyta przyjemność.